Bo jak podaje GUS, w III kwartale zeszłego roku Polak średnio szukał pracy aż 11 miesięcy.

Dr Jacek Męcina, ekspert prawa i rynku pracy z Uniwersytetu Warszawskiego komentuje krótko: - To zdecydowanie za długo. Optymalny okres to trzy do sześciu miesięcy. Później mamy do czynienia z obniżeniem motywacji czy zaangażowania wśród osób szukających pracy.

Zasadniczy wpływ na długość okresu poszukiwania pracy ma wykształcenie. Osoby z dyplomem szukały pracy najkrócej - 9,2 miesiąca, natomiast bezrobotnym najgorzej wykształconym (wykształcenie gimnazjalne, podstawowe i niepełne podstawowe) zajmowało to prawie rok (11,9 miesiąca).

Co ciekawe, absolwenci zasadniczych szkół zawodowych znajdowali pracę szybciej niż pracownicy ze średnim wykształceniem. Ci pierwsi potrzebowali na to niespełna 10 miesięcy, drudzy ponad miesiąc dłużej.

Z analizy kierunków wykształcenia bezrobotnych wynika, że najszybciej pracę dostaną osoby, których wykształcenie można zakwalifikować do kategorii zdrowie i opieka społeczna. Poszukiwanie zajęcia zajmie im nieco ponad 7,5 miesiąca.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej