I dodał: - Politycy, którzy poparli protesty przeciw ACTA, nigdy nie uchodzili za czempionów wolności. Pamiętamy ich rządy. To, co robią dziś, to próba podczepienia się pod oburzenie młodych.

Prof. Kuźniar przekonywał, że w ACTA "nie ma nic co zagrażałoby wolności". - Każda umowa międzynarodowa powstaje w zaciszu gabinetów. Zawartość ACTA wystarczająco długo była "na powierzchni". Było wystarczająco dużo czasu, żeby się przerazić. Przed ratyfikacją do ACTA można dodać zastrzeżenie, którym wyłączymy lub zinterpretujemy zapisy umowy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej