Farmaceuci zaczęli protestować w poniedziałek. Zamykali na godzinę apteki i skrupulatnie sprawdzali, czy wszystkie realizowane przez nich recepty są poprawnie wypisane przez lekarzy. Protestowali, bo nowelizacja ustawy refundacyjnej zwolniła lekarzy z odpowiedzialności za błędy na receptach. Ale realizacja takiej recepty grozi aptekarzom karą od NFZ.

Protest nie przyniósł jednak efektu - Senat zmian nie wprowadził, a prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że ustawę podpisze.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej