Obecny szef CBA Paweł Wojtunik uważa, że nie było po temu podstawy prawnej. Mimo to prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie inwigilacji połączeń telefonicznych dziennikarza. Podobnie jak inne postępowania w sprawie inwigilacji dziennikarzy i nadużywania tzw. czynności operacyjnych.

Skoro więc na drodze karnej nie można wyegzekwować od policji i służb poszanowania konstytucyjnych praw i wolności, to może uda się to w procesie cywilnym?

Precedensową próbę podjął z pomocą Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Bogdan Wróblewski. Zdecydował się na to jako jedyny z dziesiątki dziennikarzy "billingowanych" przez służby za czasów rządu PiS.

O tej inwigilacji dowiedzieliśmy się z akt sprawy dotyczącej bezprawnego podsłuchiwania innego dziennikarza "Gazety" - Wojciecha Czuchnowskiego. Fakt, że było to za czasów IV RP, nie ma znaczenia, bo ciągle wychodzi na jaw, że służby lekką ręką sięgają po dziennikarskie billingi - jak choćby w sprawie przecieków z tzw. śledztwa smoleńskiego zakończonej próbą samobójczą prokuratora.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej