Informację o zatrzymaniu Ignatienki pierwsze podało Radio RMF. Rosjanin został zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW, gdy wyjeżdżał z Zakopanego, gdzie spędzał sylwestra i Nowy Rok z rodziną. Nie stawiał oporu. Ignatienko w momencie zatrzymania miał litewski paszport.

Podstawą działań ABW był międzynarodowy list gończy wystawiony przez władze Rosji. Jednak w większości takich przypadków zatrzymań dokonuje policja.

Według źródeł ''Gazety'' tym razem było inaczej, bo akcja Agencji była efektem jej współpracy z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. To FSB przekazała stronie polskiej zdobyte operacyjnie informacje o tym, gdzie przebywa Ignatienko. To jedna z niewielu wspólnych operacji polskich i rosyjskich służb specjalnych.

Zatrzymanie Ignatienki przez ABW stało się sensacją i pierwszą wiadomością podawaną w rosyjskich serwisach informacyjnych, bo Polacy rzeczywiście złowili bardzo ważną rybę.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej