Tak zaczyna się obszerny esej pt. "Kwiaty Aleksandrii" zamieszczony w sierpniowym numerze mińskiego miesięcznika "Biełaruskaja Dumka" (Myśl Białoruska) wydawanego przez administrację prezydenta.

Publikacja jest literacką próbą oficjalnego ujęcia dzieciństwa i młodych lat przywódcy.

Narodziny herosa

Aleksandria leży w malowniczym zakolu Dniepru. "Potężne, dumne piękno, od którego nie można oderwać wzroku. Silni ludzie rodzą się nad wielkimi rzekami. Właśnie naprzeciwko wsi, w osadzie Kopyś na drugim brzegu Dniepru urodził się Aleksander Grigoriewicz - szpitala położniczego w Aleksandrii nie było" - pisze autor eseju.

Jak wszyscy oficjalni biografowie Łukaszenki również Michaił Szelechow starannie omija kwestie dotyczące ojca prezydenta. Tutaj to temat tabu. Wiadomo więc, że pierwsza podróż malutkiego Saszy odbyła się tylko w ramionach mamy - poprzez most nad Dnieprem, obok torów kolejowych - wprost do wiejskiej chaty dziadka Trofima.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej