W ubiegłym tygodniu szef KRRiTV poinformował, że przekazał do zamieszczenia w Monitorze Polskim oświadczenie lustracyjne Madeja, który przyznał się w nim do pracy w latach 1964-67 w II wydziale (kontrwywiad) Komendy Miejskiej MO w Łodzi.

Madej mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia, nigdy nie działał przeciwko Kościołowi ani opozycji, a po 1967 roku "nie pracował ani nie współpracował z MO ani SB." Wczoraj jednak - nieoczekiwanie - złożył dymisję ze stanowiska dyrektora oddziału TVP.

- Dostałem propozycję nie do odrzucenia - powiedział "Gazecie". - Powiedziano mi, że mam złożyć dymisję, a w zamian będę mógł pracować w redakcji sportowej łódzkiej TVP. Tak zrobiłem.

- Nic mi nie wiadomo, by ktoś z władz TVP wpływał na jego decyzję o dymisji - ucina rzecznik TVP Janusz Cieliszak. "Gazeta": - Zaprzecza Pan wersji dyrektora? Cieliszak: - Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej