http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozgrzeszone z pożądania

Paulina Reiter
2011-06-14, ostatnia aktualizacja 2011-06-14 13:35

Ludzki mózg przetwarza szybciej obraz nagiego ciała niż ubranego.
Ludzki mózg przetwarza szybciej obraz nagiego ciała niż ubranego.
Fot. Gutek Film

Są ludzie, którzy wybierają bycie miłosnym outsiderem, szaleńcem albo mówią: 'Wolę przeżyć taką miłość raz, niż nie przeżyć jej w ogóle'. Są w stanie zaryzykować wszystko. Rozmowa z Alicją Długołęcką o filmie 'Kobieta, która pragnęła mężczyzny'

Gutek Film
Gutek Film
ZOBACZ TAKŻE
Kobieta dostaje obsesji na punkcie nieznajomego mężczyzny. Tak się angażuje, że ryzykuje utratę wszystkiego - pracy, świetnego męża i córki. Dlaczego?

Czy zwróciła pani uwagę na napisy końcowe? Było tam podziękowanie wielu kobietom za opowiedzenie swoich historii. W tym można upatrywać autentyczności tego filmu. Rozpoznałam w nim historie dziesiątek kobiet. W napisach końcowych dostrzegłam też nazwisko Larsa von Triera, który miał jakiś swój udział w tej produkcji. Jego duch unosi się nad tą fabułą, bo on lubi ruszać takie tematy tabu. I dlatego nie traktowałabym tego filmu jako moralitetu. Jego przesłanie nie jest takie proste: nie szalej, kobieto, nie poddawaj się złudzeniom, doceń to, co masz, bo jest to prawdziwą wartością. Są filmy na ten temat, ale to nie ten.

'Fatalne zauroczenie' jest o tym, tylko że dla mężczyzn. 'Kobieta, która pragnęła mężczyzny' to studium stanu kobiety, która wpadła w seksualny obłęd.

Dla mnie to jest normalne. Za dużo takich historii słyszałam, żeby się zadziwiać.

Ale co jest normalnego w tym, że kobieta z klasą zawala pracę, porzuca rodzinę, po to by się zaszyć u obcego mężczyzny w obskurnej garsonierze, w brudnej pościeli? To jest normalne?

Tak. To jest normalne. Prawie każda kobieta to rozumie. Film, mimo że nie jest wybitny, bardzo mnie poruszył, bo została pokazana prawda o tabu, o którym się głośno nie rozmawia, bo to tak nieracjonalne zachowanie i taki sposób myślenia, na które trudno się zgodzić. To wstydliwa sprawa. A jednocześnie jest powszechna, wpisana w drogi życiowe wielu kobiet. Nieprzypadkowo bohaterką jest kobieta w średnim wieku. Nie widać, żeby miała jakieś zahamowania seksualne, prawdopodobnie prowadzi udane życie seksualne z mężem, bo fajny ten jej mąż. Dziecko ma w uroczym wieku. Sukces zawodowy. Pruderyjna nie jest. W ogóle nie ma takich problemów w tym filmie. To nie jest film o sfrustrowanej kobiecie.

To zapytam tak: o czym według pani jest ten film?

Tego się nie da nazwać tak po prostu. My to często nazywamy pożądaniem, ale to wiele więcej. To film o chęci, żeby żyć. Żeby odczuwać całą sobą, że się żyje. O kobiecie, która przechodzi kolejną życiową inicjację, do której popchnęło ją pożądanie. Trzeba być strasznie odważnym albo naiwnym - niech każdy nazywa to, jak chce - żeby to zrobić. Wartość czegoś poznajemy, ryzykując. Tracąc nawet. Ile związków doceniamy, dopiero gdy się kończą - chwile, które przeżywaliśmy, tę osobę. To jest film o przekraczaniu wszelkich granic i o tym, że oddając się czemuś w pełni, dotykamy jakiejś tajemnicy. O doświadczeniu, które jest związane z odkrywaniem prawdy o sobie - bohaterka filmu być może była nędzna i żałosna, ale była prawdziwa. Niczego nie ukrywała, nie oszukiwała. Dostała za to kopa, to zrozumiałe. Tym się zazwyczaj kończy całkowite otwarcie - nie da się tak być cały czas prawdziwym i otwartym, nie można być z drugą osobą tak blisko, nawet jeśliby chodziło o sam seks.



Jeżeli uda jej się wrócić do męża, będzie świadomie doceniała swojego partnera, to, że ma rodzinę. Nie powiem, że nie będzie od czasu do czasu tęskniła do tego wszechogarniającego uczucia, w którym można się zatracić. Być może będzie. Ale to przeżycie może stać się dla niej źródłem siły - znalazła przecież w sobie odwagę na ten eksperyment i przeżyła go, przetrwała.

Nie każdemu to się udaje. Ten eksperyment mógł się skończyć tragicznie. Były takie filmy - przypomnę choćby 'Ostatnie tango w Paryżu'. To też film o takim eksperymencie, ale ze złym zakończeniem. W 'Przełamując fale' Larsa von Triera też znajdziemy taki motyw.

Czy pani zachęca czytelniczki do zdrady małżeńskiej?

Nic z tych rzeczy. Do niczego nie zachęcam ani nie zniechęcam. Daleka jestem od tego, żeby mówić, że każda z nas powinna mieć romans, w którym nie stawiamy żadnych granic. Nie każda kobieta musi chcieć to przeżyć. Czasami wystarczy, że potrafimy sobie pewne rzeczy wyobrazić albo jesteśmy uważnymi obserwatorkami życia. Z mojego doświadczenia, z moich rozmów z kobietami wynika jednak, że to doświadczenie jest bardzo ważne, a nawet rozwojowe dla wielu z nas.

Byłam pewna, że pani powie, że trzeba być panią swojego uczucia, a nie pozwalać, żeby uczucie kobietą owładnęło i robiło z nią, co chce, prawie wykończyło.

Ale nie wykończyło. Żeby się rozwijać, czasem trzeba wywrócić życie do góry nogami, trzeba dać się poturbować, wejść do ciemnej krainy snów, błądzić w niej i walczyć, żeby z niej wyjść. I ona z niej wyszła - mądrzejsza i silniejsza. Skonfrontowała się ze swoją siłą, bo ostatecznie nie poświęciła swojego ego mężczyźnie ze snu. Poczuła swoje granice. Poczuła, że jest. Pani się krzywi, bo widzę, że pani cały czas ma wizję tej eleganckiej kobiety w zafaflunionym łóżku. Ale ona nie przegrała siebie. To wbrew pozorom nie jest pesymistyczny film. Niektóre kobiety nigdy nie pozwalają sobie na otwarcie i tęsknią za tym przez całe życie, inne gubią same siebie w toksycznych układach. W tym przypadku pomimo wszystko tak się nie stało.

Kojarzy mi się to z filmem 'Jestem miłością' - kobieta ucieka z bogatego domu, od rodziny, ma romans, widzimy, jak kocha się w obdrapanych pomieszczeniach, na zatęchłych kanapach.

Świetne porównanie. Świat obu bohaterek jest uporządkowany; im bardziej go poukładały, tym bardziej będą pragnęły czegoś więcej, innego rodzaju kontaktu, który jest ściśle związany ze zmysłowością i z seksualnością.

Tylko że bohaterka 'Jestem miłością' spotyka się z odwzajemnionym uczuciem.

Z jakim odwzajemnionym uczuciem? Ma pani na myśli to, że razem ze swoim kochankiem siedzą przytuleni na koniec filmu w jakiejś ciemnej jaskini? I co, umrą tam razem? A jak wyjdą z tej jaskini, to co dalej będą razem robić? Jaskinia to symbol tajemnicy erotycznej bliskości. To też związek poza rzeczywistością. Proszę zwrócić uwagę: ten mężczyzna jest od niej dużo młodszy - jeszcze nieświadomy, intuicyjny i instynktowny. Romanse starszych kobiet z młodszymi mężczyznami często opierają się na tym, że one ryzykują wszystko, a dla młodego chłopaka to jest kolejne doświadczenie, on jest w fazie poznawania życia. To dalekie od świadomości, bo świadomość przychodzi, kiedy musimy wybierać i kiedy się zderzamy ze stratą. Bez ryzyka to byłby po prostu ognisty, zmysłowy romans. A nie był.

Kochanek z 'Kobiety...' jest bardziej świadomy. Wydaje się, że jest okrutniejszy. Czyżby? Można powiedzieć, że jest uczciwszy. Pociąga go coś więcej niż zaliczanie kobiet - kolekcjonuje ich pasję i oddanie. Może to go fascynuje i nęci, a może po prostu podreperowuje w ten sposób swoje męskie ego. W finale odpowiada na pytanie, dlaczego romansuje: 'Robię to, bo lubię i mogę'. To uczciwe lub cyniczne postawienie sprawy. Zmiana relacji między nimi następuje, gdy kobieta miesza dwa światy - realny i wyśnionego romansu, który z rzeczywistością nie ma i nie może mieć nic wspólnego. Kochanek mówi jej: 'Jeszcze raz skontaktujesz się z moją żoną, to cię zabiję! Wara od mojego świata! Nasza przestrzeń jest tu, a tamta jest zupełnie inna. I najlepiej zrób to samo ze swoim życiem'.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • 12
  • 1
  • 1
  • 1
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':