Fałsz i nieprawdę zarzucali sobie wczoraj publicznie w Sejmie dwaj najwyżsi przełożeni Wojska Polskiego: minister obrony narodowej i szef Sztabu Generalnego. A minister oskarżył jeszcze sztab o działanie za jego plecami na polecenie Belwederu.

"Informuję panów, że podczas spotkania z kadrą dowódczą WP w Drawsku poprosiłem Panów Generałów o wyrażenie swoich poglądów na przebieg reform w MON. (...) Poprosiłem pana ministra Kołodziejczyka o podanie się do dymisji" - napisał w liście do prezydium sejmowej komisji obrony narodowej prezydent Lech Wałęsa.

Posłowie uznali ten gest prezydenta za próbę zdjęcia odpowiedzialności za "pucz drawski" z szefa Sztabu Generalnego i jego generałów i wzięcia jej na siebie oraz za sposób na tuszowanie sprawy.

Męskie rozmowy

A jednak, już po posiedzeniu sejmowej komisji obrony narodowej, bomba wybuchła.

- Wszelkie publikacje o "puczu w Drawsku" to fałsz. Nic tam nie było - powiedział gen. Tadeusz Wilecki. - To po prostu była twarda męska rozmowa.

- Gwoli prawdy - replikował natychmiast Kołodziejczyk. - Prezydent po skrytykowaniu przez generałów cywilnej części MON i podaniu wniosku o moją dymisję, poprosił, aby swoją opinię na ten temat wyrazili za tydzień. Wtedy generał Wilecki wstał i powiedział, że można to zrobić już teraz. Prezydent zarządził głosowanie. Poszły ręce do góry. Wszystkie z wyjątkiem dwóch.

Wilecki długo zastanawiał się nad odpowiedzią na pytanie "Gazety", czy zamierza w tej sytuacji nadal wykonywać polecenia i rozkazy ministra Piotra Kołodziejczyka.

- Zawsze wykonywałem i wykonuję polecenia moich przełożonych - powiedział w końcu.

- Nieprawda - zaprotestował blady i wzburzony Kołodziejczyk. - Mogę przedstawić komisji obrony narodowej przykłady, jak szef Sztabu Generalnego nie wykonywał rozkazów ministra obrony narodowej.

Ukonstytuowanie WROP-y

Zanim doszło do tego publicznego sporu, komisja obrony narodowej wysłuchała ministra i szefa sztabu, ale na posiedzeniu utajnionym. Straż marszałkowska zablokowała nawet korytarz prowadzący do sali.

Tylko wychodzący co jakiś czas posłowie komentowali, co usłyszeli. Zbigniew Bujak (UP) twierdził, że w tej sprawie pomocny może być wyłącznie kodeks Boziewicza. Bogdan Pęk (PSL), iż "wygląda na to, że w Drawsku ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Prezydentury".

Kto? Belweder!

Wiemy też, że Kołodziejczyk gotów jest "sprawę drawską" przekazać do prokuratury, jeśli nie zajmie się nią sejmowa podkomisja. Informował on też posłów, że wiele decyzji w MON sztab podejmował za jego plecami. A gdy pytał, na czyje polecenie tak się dzieje, szef sztabu i generałowie mówili: - Belweder.

Generał Wilecki tłumaczył, że generałowie krytykowali cywilne kierownictwo MON, bo armia jest sfrustrowana tym, że politycy nie chcą się zająć jej problemami. I przypominał, że od dłuższego czasu spadają wydatki na obronę.

Oficer komisji nie skłamie

Powołana przez posłów podkomisja nie będzie miała uprawnień śledczych, ale zdaniem przewodniczącego komisji Jerzego Szmajdzińskiego (SLD) to "nie szkodzi, w tej sprawie oficerowie nie będą przecież kłamać".

Politycy SLD zapewniali, że jeżeli ustali ona, iż prezydent - najwyższy zwierzchnik sił zbrojnych - postąpił niekonstytucyjnie, to nie zawahają się wnioskować o postawienie go przed Trybunałem Stanu.

Ministra obrony poparła w efekcie większość parlamentarzystów i to zdecydowanie. Jedynie poseł KPN zachęcał Wileckiego do oporu i "nieprzejmowania się histerią komunistów, którzy podejmują z nim wojnę".

Prezydentowi komisja odpowiedziała: nie widzimy żadnych powodów, dla których Kołodziejczyk miałby się podawać do dymisji; jesteśmy zaniepokojeni wciąganiem przez prezydenta wojska w rozgrywki polityczne.

Tylko zimna krew



Wczoraj Kołodziejczyka w imieniu całej koalicji rządowej poparł marszałek Sejmu Józef Oleksy. Natomiast premier Pawlak, choć zalecał ministrowi "zimną krew", zastanawia się - jak wynika z rozmów z politykami PSL - czy na odejściu Kołodziejczyka nie dałoby się skorzystać: w resorcie pozostaliby wiceministrowie, których premier może odwoływać i powoływać całkowicie samodzielnie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej