Zapytam wprost: czy Tadeusz Boy-Żeleński podczas swojego pobytu w zajętym przez Sowietów Lwowie kolaborował z okupantem?

Nie. Nie ma żadnych sensownych argumentów, żeby utrzymać taką tezę.

Wystarczy wziąć numer wydawanego wtedy we Lwowie "Czerwonego Sztandaru" z 19 listopada 1939 roku. Można się z niego dowiedzieć, że faktyczne przyłączenie wschodnich ziem państwa polskiego do Związku Radzieckiego było początkiem nowej ery i teraz "pisarze i artyści bez względu na swoją narodowość mają przed sobą otwarte podwoje wielkiej sztuki socjalistycznej, sztuki szczerze służącej kulturalnym i moralnym ideałom ludzkości".
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej