Bankructwo brzmi groźnie, ale jest chyba najlepszym wyjściem dla WorldCom. Pozwoli ono uwolnić się spółce od znacznej części długów i pozwoli rozpocząć proces restrukturyzacji firmy. Zobowiązania amerykańskiego telekomu wobec banków i innych instytucji sięgają 32 mld dol. Część wierzycieli domaga się natychmiastowej spłaty. - WorldCom nie ma wyjścia, musi upaść - twierdzą analitycy.

Afera wybuchła prawie miesiąc temu. Wewnętrzna kontrola WorldComu ujawniła, że księgowi firmy już od kilku lat zatajali straty spółki. WorldCom przyznał się, że w tym czasie zaniżył swe wydatki o 3,85 mld dol. Jak do tego doszło? Firma księgowała je jako inwestycje kapitałowe i w ten sposób wykazywała zyski zamiast strat. Na papierze WorldCom zakończył ubiegły rok na plusie: zysk wyniósł 1,4 mld dol. W rzeczywistości w ciągu ostatnich 15 miesięcy spółka poniosła straty w wysokości co najmniej 1,22 mld dol.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej