Jeszcze przed Nowym Rokiem zwolniony został z posady pierwszego trenera reprezentacji Polski koszykarzy Arkadiusz Koniecki. Przy okazji tej sprawy jeszcze raz okazało się, jak ważną rolę odgrywają dziennikarze.

Poproszony o potwierdzenie informacji o zwolnieniu trenera Konieckiego wiceprezes Polskiego Związku Koszykówki Janusz Mróz powiedział: - Zakończył się czteroletni cykl szkoleniowy od igrzysk do igrzysk i zarząd związku rozwiązał umowę z dotychczasowym trenerem. W najbliższym czasie prezes Marek Paszucha będzie prowadził rozmowy z kandydatami na opiekuna reprezentacji. Wiceprezes koszykarskiego związku nie podał konkretnych nazwisk potencjalnych następców Konieckiego.

Trener Koniecki dowiedział się oficjalnie o tym, że przestał być opiekunem reprezentacji Polski mężczyzn w niedzielnej rozmowie telefonicznej z przedstawicielem "Gazety". - Niedobrze jest, gdy dowiaduję się o tak ważnej, nie tylko dla mnie, decyzji od dziennikarza, a nie od Polskiego Związku Koszykówki. Pewne zasady postępowania powinny obowiązywać do końca. Co prawda wcześniej domyślałem się, że zostałem zwolniony. W listopadzie upłynął termin mojej czteroletniej umowy z PZKosz. Po spotkaniach eliminacyjnych mistrzostw Europy z Portugalią, Niemcami i Izraelem trener Koniecki wyjechał na krótko do Stanów Zjednoczonych. Po jego powrocie z USA związek się z nim nie kontaktował. On sam dzwonił przed świętami do PZKosz w sprawie [Tomasza] Jankowskiego (bohater nieszczęśliwego wypadku w Poznaniu) i z życzeniami świąteczno-noworocznymi, ale nawet wtedy nikt z koszykarskiej centrali nie poruszał kwestii dalszej współpracy ze szkoleniowcem. - Prawdę mówiąc byłem już trochę zmęczony. Miałem za sobą cztery lata pracy i wiedziałem, że na dotychczasowych zasadach nasze dalsze współdziałanie będzie z mojej strony niemożliwe.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej