Nie tylko o mistrzostwo Europy, ale także o prawo występu na igrzyskach w Sydney grają od dziś w Poznaniu, Pruszkowie i Katowicach najlepsze koszykarki kontynentu. Polki pod wodzą Tomasza Herkta chcą walczyć o złoto.

Polska drużyna jest wśród 12 zespołów po raz pierwszy od sześciu lat. Mamy najwyższą koszykarkę świata - Małgorzatę Dydek (213 cm wzrostu), ale to jeszcze nie gwarantuje sukcesów. - Nie jesteśmy na pewno faworytem. Wolę rolę "czarnego konia" - mówi trener Tomasz Herkt.

Po prostu dobrze grać

Herkt jest autorem największych sukcesów polskich zespołów klubowych w ostatnich latach. Z Olimpią Poznań grał w finale Pucharu Ronchetti i zajął trzecie miejsce w Pucharze Europy w pierwszej połowie lat 90. Ostatnio z Fotą-Porta Gdynia zdobył mistrzostwo Polski, ale nie udało mu się utrzymać zespołu w Eurolidze. Miejsce w finałach ME Polki dostały bez walki, więc sukces w mistrzostwach będzie jego pierwszym w pracy z reprezentacją. Herkt nie czuje jednak wielkiej presji. - Staramy się traktować ten turniej jako coś ważnego, ale nie dać się zwariować. To ma być realizacja celu po solidnej trzyletniej pracy.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej