Szef rządu przerwał urlop, wrócił do kraju i na specjalnej konferencji prasowej odniósł się do raportu MAK o skutkach katastrofy smoleńskiej. Przypomniał, że strona rosyjska uwzględniła tylko niektóre nasze uwagi. - Tylko niektóre zostały uwzględnione, choć wszystkie pozostałe dołączone, ale nie włączone. A to oznacza, że raport nie jest kompletny - ocenił premier.
Co wynika w tej sytuacji? - Dziś widać jak użyteczna była i będzie konwencja chicagowska, daje nam scenariusz postępowania i szukania szansy na wspólne stanowisko - stwierdził. I zapowiedział, że rząd będzie chciał rozmawiać z Rosją, w celu ustalenia wspólnej wersji. Zwrócimy się o to - obiecał. - Jeśli rozmowy nie dadzą wspólnego stanowiska odwołamy się do instytucji międzynarodowych. - Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby odwoływania się do żmudnych i być może długotrwałych procedur odwoławczych do instancji międzynarodowych, ale wszystkie te możliwości, które daje konwencja chicagowska, w razie potrzeby polska strona będzie wykorzystywała - zapewnił.
Powtórzył za ministrem spraw wewnętrznych i administracji, że już niedługo Polska przedstawi własną prezentację przyczyn i okoliczności katastrofy. -Nie będzie takiej sytuacji, że ktokolwiek mógłby coś ukryć. Będziemy ujawniali wszystkie materiały jakie są w polskiej dyspozycji - obiecał.
Pojednanie tylko na prawdzie I nawiązał do relacji polsko-rosyjskich. - Od wielu miesięcy trwa trudny proces budowania lepszych relacji między Polską a Rosją. Obie strony wykazały wiele odwagi. Po 10 kwietnia obywatele i politycy wykazywali więcej zrozumienia, niż można się było spodziewać. Katastrofa budowała atmosferę solidarności i dawała nadzieję, po fali empatii, że nawet tak straszna katastrofa może pomóc w budowie tych pozytywnych relacji - mówił. - Chcemy obiektywnej relacji ze zdarzeń, jakie doprowadziły do katastrofy. Bo mamy przekonanie, że pojednanie można budować wyłącznie na prawdzie.
- Mam prawo oczekiwać od wszystkich partnerów tego trudnego procesu pełnej rzetelności w postępowaniu - mówił premier. - Muszę powiedzieć, że w pierwszych dniach i tygodniach współpraca służb polskich i rosyjskich była więcej niż poprawna. To spowodowało, że polska strona ma wystarczający materiał, by przedstawić opinii najprawdziwszy przebieg zdarzeń. Bardzo prawdopodobnie pokażą jeszcze głębiej i trafniej przyczyny i uchybienia po polskiej stronie. Ale niezależnie od tego, druga strona powinna mieć odwagę, by pokazać całość obrazu. Okoliczności, a być może także przyczyny, ale na pewno okoliczności katastrofy to także rosyjskie lotnisko, wieża kontrolna i zachowanie kontrolerów - powiedział premier.
Radykalizm szkodliwy dla Polski Tusk zaznaczył, że rozumie i szanuje emocje osób, które poniosły straty w katastrofie smoleńskiej. Ale on, inaczej niż rozemocjonowani politycy nie dopuszczał takiego przesadnego radykalnego myślenia o przyczynach katastrofy. - Nie tylko dlatego, że uważam radykalizm i przesadę za częste przyczyny nieszczęść w polityce, ale uważałem także, że to będzie nieskuteczne, jeśli chodzi o takie właściwe postępowanie, jeśli chodzi o pozyskanie informacji i źródeł - zaznaczył.
Dodał, że niektórzy mogli mieć wrażenie, że na tle najbardziej radykalnych wypowiedzi, które pojawiają się także i dziś wokół katastrofy smoleńskiej, umiarkowane i spokojne stanowisko rządu jest zbyt umiarkowane czy zbyt spokojne. - Ale ja na to już nic nie poradzę. Nie tylko jeśli chodzi o katastrofę smoleńską czy relacje polsko-rosyjskie, ale w tych sprawach szczególnie nie będę licytował się na radykalizm, bo uważam to nie tylko za niepotrzebne, ale szkodliwe dla Polski - powiedział Tusk.
Pospieszalski do Tuska: Poda się pan do dymisji? Jan Pospieszalski, współautor filmu "solidarni 2010" zapytał podczas konferencji premiera: - Poda się pan do dymisji? Przeprosi pan niektórych dziennikarzy i ludzi z Krakowskiego Przedmieścia, którzy domagali się ujawnienia prawdy i nie ufali Rosjanom? - dopytywał. Premier odpowiedział, że jako osoba publiczna i szef rządu musi mieć wrażliwość stępioną, gdyby był osoba prywatną to na pewno zareagowałby na to, co krzyczeli o nim ludzie również pod Pałacem Prezydenckim. I że nie będzie się licytował kto, kogo powinien przepraszać.
Kto poleci za katastrofę? - Wszelkie wnioski personalne za działania, które złożyły się na okoliczności i przyczyny katastrofy smoleńskiej, wyciągnę dopiero po opublikowaniu polskiego raportu w tej sprawie - powiedział Tusk.
- Nie chciałbym, żeby w sytuacji, w której mamy wątpliwości co do kompletności raportu MAK, aby ten raport stał się podstawą do politycznych decyzji w naszym kraju - podkreślił szef rządu. - Prace komisji kierowanej przez szefa
MSWiA Jerzego Millera będą zakończone tak szybko, jak to możliwe.
- Chociaż także ze względu na fakt, iż dzisiaj ten materiał pokazuje, że niektóre z tych wniosków dotyczyłyby zmarłych, prosiłbym o taką atmosferę nie łowców głów. Na pewno część z tych wniosków będzie także dotyczyła ofiar katastrofy i tutaj należy się nam wszystkim spokój i powściągliwość, żeby nikogo nie zranić ponad potrzebę - podkreślił premier.