Kilka lat temu dzięki staraniom władz Knurowa do Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej włączono 16 ha u zbiegu ulic Szpitalnej i 28 Stycznia. Dla miasta była to wielka szansa na rozwój oraz nowe miejsca pracy. - Były plany, że powstaną tam zakład produkujący części dla Fiata, centrum logistyczne. Chęć inwestowania wyrażali też przedstawiciele Decathlonu oraz Kauflandu - mówi Zbigniew Białek z Agencji Nieruchomości Rolnych, która jest właścicielem knurowskich gruntów wniesionych do KSSE.
Tereny włączone do KSSE znajdują się obok autostrady A4 i drogi krajowej nr 78, więc zainteresowanie inwestorów było ogromne. Gdy w zeszłym roku agencja zorganizowała przetarg, nabywcy byli gotowi zapłacić za działki w Knurowie kilkanaście milionów złotych. Przetarg został jednak unieważniony, bo do sądu trafił wniosek o przyznanie tych terenów... augustianom z Krakowa.
Zakonnicy twierdzą, że działka ma być rekompensatą za nieruchomości utracone przez nich w czasach PRL-u. Kilkanaście lat temu złożyli wniosek do Komisji Majątkowej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji o uzyskanie odszkodowania i jako rekompensatę dostali już nieruchomości w Krakowie. Uznali jednak, że komisja nie zaspokoiła ich wszystkich roszczeń. Ich prawnik zaczął więc szukać należących do skarbu państwa terenów, które można by przejąć. Znalazł 16 ha wniesionych do KSSE w Knurowie oraz 80-hektarową działkę w Będzinie. Ta druga, warta kilkadziesiąt milionów złotych, leży w pobliżu drogi krajowej nr 86. Przed laty miała tam powstać giełda towarowo-owocowa, teraz ANR planowała sprzedać te grunty firmom z branży motoryzacyjnej oraz deweloperom, którzy chcieli wybudować tam osiedle.
W Będzinie, podobnie jak w Knurowie, skończyło się na planach. Po złożeniu pozwu przez augustianów sąd wpisał do ksiąg wieczystych w Knurowie i Będzinie informację, że toczy się spór sądowy o prawo własności do tych działek. W takiej sytuacji żaden inwestor nie odważy się wyłożyć na nie pieniędzy. - Musimy czekać na rozstrzygnięcie sądowe - przyznaje Adam Rams, prezydent Knurowa.
Kiedy zakończy się proces? Nie wiadomo. Na razie sąd zlecił ponowną wycenę terenów w Knurowie i Będzinie.
Zapytaliśmy zakonników, czy musieli starać się o tereny, na które Agencja Nieruchomości Rolnych znalazła już kupca. - A czy komunistyczne władze musiały zabierać po wojnie nasz majątek? - odpowiedział pytaniem ojciec Jan, prowincjał zakonu augustianów. Zapewnił, że zakon nie chce nic więcej niż to, co stracił w PRL-u. - Być może ktoś jest rozżalony z powodu naszych starań, ale proszę mi wierzyć, my także mamy prawo ubiegać się o swoje - podkreślił zakonnik. Nie chciał powiedzieć, co stanie się z działkami w Będzinie i Knurowie, jeśli sąd przyzna je zakonowi.
W ciągu kilku ostatnich lat krakowskie domy zakonne w ramach rekompensaty za mienie utracone w czasach PRL-u przejęły na Śląsku blisko 1 tys. ha gruntów. Z kolei parafie archidiecezji katowickiej oraz diecezji bielsko-żywieckiej otrzymały od państwa 11 mln zł. Dodatkowo przekazano im grunty o powierzchni ponad 1,5 tys. ha. Kościół przejął m.in. tereny, na których stoi szpital w Bestwinie i dworzec PKS-u w Ostrołęce (obie instytucje podpisały z parafiami umowy wieloletniej dzierżawy), oraz atrakcyjne działki w okolicach Szyndzielni i Dębowca. Władze Bielska-Białej planują tam budowę wielkiego centrum rekreacyjnego.
Otrzymane przez parafie grunty w wielu przypadkach miały charakter rolny lub leśny. Część z nich przekwalifikowano pod zabudowę i ich wartość od razu wzrosła. Kościół nie miał potem żadnych problemów, żeby je sprzedać.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice