Obaj są uczniami Gimanzjum nr 19 w Gdańsku. Chodzą do tej samej klasy - trzeciej. Należą do harcerstwa - pełnili nawet wartę 1 września na Westerplatte. Jednak to, co się im obu przytrafiło, było - jak twierdzą - po prostu zbiegiem okoliczności. 9 listopada Piotr Kun szedł do szkoły przez Osiedle Młodych na Żabiance. W pewnym momencie zauważył, że na chodniku leży starszy mężczyzna. - Nad nim stał drugi, młodszy i chyba nie wiedział, co robić - opowiada Małgorzata Radowiec, dyrektorka "dziewiętnastki". - Piotrek podbiegł do leżącego, sprawdził tętno i rozpoczął reanimację. Prowadził ją aż do przyjazdu karetki. Bo ten drugi pan w końcu wziął się w garść i zadzwonił po pomoc. I pewnie Piotr nikomu by o swoim wyczynie nie powiedział, gdyby nie to, że spóźnił się do szkoły i musiał wytłumaczyć wychowawczyni.
Dziewięć dni później (18 listopada) podobna sytuacja przydarzyła się Kamilowi Szubie. Ten z kolei wracał wieczorem ze szkoły, kiedy zobaczył leżącego na ulicy człowieka. Przed nim stał samochód, w którym siedział kierowca, a inny przechodzień dzwonił po pomoc. Kamil podszedł do leżącego na ziemi mężczyzny, zauważył, że ten nie oddycha, więc zaczął go reanimować. Z wydarzenia zwierzył się tylko rodzicom.
- Podejrzewam, że nic byśmy o tym nie wiedzieli - dodaje Małgorzata Radowiec. - Obaj chłopcy to bardzo fajni, ale też skromni młodzi ludzie. Szkoła dostała jednak maila od świadka sytuacji, pewnie jakiejś sąsiadki, która napisała, że kojarzy Kamila i wydaje jej się, że jest uczniem naszej szkoły. I że chciałaby nam pogratulować takiego bohatera.
Gimnazjaliści za bohaterów się nie uważają: - Każdy by tak zrobił na naszym miejscu - mówi Piotr. - To normalne, jak widzi się kogoś, kto potrzebuje pomocy.
W czwartek obaj nastolatkowie mieli spotkać się z Pawłem Adamowiczem, prezydentem Gdańska. Do urzędu dotarł jedynie Piotr, Kamil wyjechał na kilka dni do Londynu. Piotr przyjął prezydenckie gratulacje i plecak z podarunkami. - Dziękuję w imieniu gdańszczan. Żeby każdy był taki, jak wy. Oby takich więcej - powiedział Paweł Adamowicz.
Obaj uczniowie w pierwszej klasie przeszli w szkole kurs pierwszej pomocy przedmedycznej. Ale - jak sami przyznają - najwięcej o ratowaniu ludzkiego życia dowiedzieli się w harcerstwie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto