http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

AHE nie płaci wykładowcom. "Możemy tylko przeprosić"

Marcin Markowski
2010-11-15, ostatnia aktualizacja 2010-11-14 19:35

Z darowania życia Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej ucieszyli się także jej wykładowcy, którym uczelnia jest winna pieniądze. Myśleli, że wreszcie je odzyskają. Niestety, przeliczyli się, a ministerstwo tym razem z odsieczą nie ruszy

Początek roku akademickiego na AHE
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Początek roku akademickiego na AHE
W ostatnich dniach października w AHE wybuchła euforia. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, umorzyła postępowanie likwidacyjne uczelni i ogłosiła, że może ona działać dalej. Ucieszyli się nie tylko studenci. Także wykładowcy, wobec których uczelnia ma długi.

"Witam serdecznie! Kiedy szkoła rozliczy się z umów cywilno-prawnych ze swoimi pracownikami" - pyta w e-mailu do "Gazety" czytelnik. - "Uczelnia jest nam winna po kilka, a niektórym nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Niestety, w dziekanatach nikt nie odbiera telefonów. Budzi to więc wątpliwość czy szkoła jeszcze działa, czy to znowu mit działalności. Czujemy się bezsilni, stąd nasza prośba o pomoc [imię i nazwisko do wiadomości redakcji]. Inny list, też od wykładowcy: "Od kilku miesięcy nie mogę się doczekać wypłaty wynagrodzenia za zajęcia i w końcu postanowiłem wystąpić na drogę sądową. W podobnej sytuacji jest co najmniej dwóch innych wykładowców, których znam."

Z Makarym Stasiakiem, prezydentem AHE, rozmawialiśmy tuż po decyzji ministerstwa uwalniającej ją od widma likwidacji. Potwierdził zaległości: - Liczba studentów zmalała z prawie 40 do 10 tysięcy. Zwalnialiśmy pracowników, a każdemu zwolnionemu jeszcze przez semestr musimy płacić. Około stu odeszło w czerwcu. Nie prowadzą już zajęć, ale wciąż są na liście płac - tłumaczył prezydent.

Teraz zapytaliśmy uczelnię, ilu wykładowcom jest winna pieniądze, ile w sumie i kiedy odda. "Jesteśmy w kontakcie z pracownikami i informacje dotyczące spraw finansowych są [im] na bieżące przedstawiane. Nie chcemy porozumiewać się w tej kwestii poprzez prasę. Mamy nadzieję, że decyzja ministerstwa pozwoli nam także na naprawę gospodarczą Uczelni, a tym samym wypłatę wszelkich zobowiązań. Na razie możemy tylko przeprosić" - napisała nam w e-mailu Aleksandra Mysiakowska, rzeczniczka AHE. A sam Stasiak mówił też: - Apelujemy do pracowników, by nie byli wobec nas agresywni i przymierzamy się do sprzedaży nieruchomości.

Największej niegdyś uczelni niepublicznej w Polsce likwidacja groziła od 15 miesięcy. W lipcu ub.r. "Gazeta" ujawniła, że - według ministerstwa - AHE uczy nielegalnie w punktach rekrutacyjnych rozsianych po całym kraju; że część nauki to fikcja, brakuje zajęć, wykładowców, odpowiednich sal i bibliotek. I że resort wszczął wobec niej procedurę likwidacyjną. Nastroje w uczelni poprawiły się w grudniu. Ministerstwo pochwaliło wtedy AHE m.in. za powołanie zamiejscowych ośrodków dydaktycznych w miejsce okrytych złą sławą punktów rekrutacyjnych, a także za zmiany w regulaminie studiów i obsadzie kadry dydaktycznej. Ale resort nauki wciąż miał zastrzeżenia, które - jak uznał - uczelnia usunęła dopiero ostatnio i 29 października umorzył postępowanie likwidacyjne.

Czy ministerstwo może je wznowić z powodu długów wobec byłych wykładowców albo w jakikolwiek sposób im pomóc? - Sprawy związane z roszczeniami dotyczącymi stosunku pracy nauczycieli akademickich AHE nie były przedmiotem postępowania w sprawie cofnięcia pozwolenia na utworzenie uczelni oraz nakazu jej likwidacji - informuje Dorota Dziuba z biura prasowego resortu nauki. I dodaje: - Uczelnie prowadzą samodzielną gospodarkę finansową, a takie spory należą do kompetencji sądów pracy.

marcin.markowski@lodz.agora.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':