Nad zmianami jakie zaproponował prezydent debatuje Sejm. Prezydent przysłuchuje się ze swojej loży.
Bronisław Komorowski proponuje wprowadzenie do konstytucji całego nowego rozdziału "10a", dotyczącego naszej roli w UE. Projekt zawiera m.in. uregulowania, które zaczęłyby obowiązywać po wejściu Polski do strefy euro. Np. likwidację Rady Polityki Pieniężnej. - Są to przepisy, które mają z jednej strony potwierdzić nasze członkostwo w UE i odbić to w pełni w konstytucji, ale również przepisy, które mają ułatwić implementację Traktatu Lizbońskiego w praktyce funkcjonowania - powiedział na konferencji. - Jest to propozycja rozdziału w konstytucji, którego niewątpliwie zabrakło, ze względu na to, że Polska przyjęła konstytucję przed wejściem do Unii Europejskiej, a dzisiaj ma coraz dalej idące aspiracje, aby uczestniczyć w pogłębianiu procesu integracji europejskiej - dodał prezydent.
Wśród jego propozycji jest też możliwość głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego przez Polaków mieszkających w innych krajach UE, regulują też procedury ewentualnego wystąpienia Polski z UE. Projekt zawiera ponadto zasady przyjmowania polskiego stanowiska prezentowanego później na forum UE.
Prezydencki minister, odpowiedzialny za sprawy prawne Krzysztof Łaszkiewicz tłumaczył miesiąc temu dziennikarzom, że propozycja przygotowana przez prezydenta to "całkowicie nowy rozdział konstytucji - 10a - który określa w sposób jednoznaczny naszą rolę w UE. Zgodnie z projektem artykuły dotyczące
NBP i Rady Polityki Pieniężnej wejdą w życie, kiedy Polska stanie się członkiem strefy. Minister zwrócił uwagę, że wówczas NBP nie będzie się zajmował m.in. "obszarem tworzenia pieniądza", ponieważ będzie to już obszar unijny, w związku z czym Rada Polityki Pieniężnej straci "swoją konstytucyjną funkcję". Projekt prezydenta zakłada też procedury ewentualnego wystąpienia Polski z UE. - Kiedy weszliśmy do UE, to stało się oczywiste, że muszą być stworzone pewne procedury które np. pozwolą wyjść z UE - mówił prezydencki minister. Wśród proponowanych zmian jest też zapis, że prezydent uczestniczy w polityce unijnej tak jak w polityce zagranicznej. Prace nad zmianami w konstytucji trwały około roku, a zaczęły jeszcze gdy Bronisław Komorowski był marszałkiem Sejmu.
Prezydent namawia, posłowie stawiają warunki Inicjatywę prezydenta popierają politycy z koalicji rządzącej. - Mamy potrzeby legislacyjne w tym zakresie, wszedł w życie Traktat z Lizbony, efektem tego jest potrzeba uaktualnienia konstytucji w obszarze europejskim - powiedział
Janusz Piechociński z
PSL, gdy prezydent po raz pierwszy zapowiedział zmiany. Podobnie uważa PO. - To jest po prostu postawienie kropki nad i. Nie ma tu nic zaskakującego, to normalne działanie. Przecież jesteśmy w Unii Europejskiej, został przyjęty Traktat z Lizbony, są teraz inne uwarunkowania, inne relacje pomiędzy organami państwa. Bardzo dobrze się stało, że inicjatorem tego projektu jest prezydent Komorowski - ocenił Waldy Dzikowski z PO.
Jeszcze przed rozpoczęciem debaty prezydent spotkał się z szefami klubów parlamentarnych w Sejmie. - Przedstawiłem swój projekt w głębokim przekonaniu, że należy podjąć próbę rozstrzygnięcia tych kwestii zmian w konstytucji, które można przeprowadzić bez ostrej kontrowersji politycznej - powiedział po spotkaniu. Zapowiedział, że będzie namawiał sejmową komisję zajmującą się propozycjami zmian w konstytucji, aby zajęła się tymi kwestiami, które mogą dać pożytek państwu polskiemu, na przykład ze względu na zbliżającą się polską prezydencję w UE, a nie tymi sprawami, które mogą być tylko i wyłącznie źródłem kontrowersji. Proponuję Polskę w Europie - podsumował swoją inicjatywę.
Ta jednak nie wszystkim się podoba.
PiS godzi się na debatę, ale po wyłączeniu z projektu zmian zapisów o wejściu Polski do strefy euro. A to powinno nastąpić zdaniem polityków PiS, gdy będziemy mieli zrównoważoną gospodarkę, decyzja nie będzie podjęta pochopnie i wynikną z tego korzystne rezultaty dla naszego państwa. Karol Karski skrytykował też pomysł likwidacji RPP. - Mogłoby się okazać któregoś dnia, że RPP niewłaściwie zdaniem rządu wykonuje swoje kompetencje, nie jest spolegliwa wobec rządu, to antidotum na to byłoby wprowadzenie Polski do strefy euro i z dnia na dzień RPP znika. Nie chcemy tworzyć takiej pokusy dla obecnego rządu - dodał. Przyznał jednak, że ma nadzieję, że w Sejmie uda się osiągnąć konsensus w kwestii relacji Polski z UE.
Ochoczo za to powitali inicjatywę prezydenta politycy
SLD. - Jesteśmy świadkami historycznej chwili. Prezydent RP, strażnik konstytucji skorzystał ze swojej konstytucyjnej delegacji i zgłosił projekt zmiany w konstytucji. To moment historyczny, bo jest to pierwszy przypadek, żeby prezydent skorzystał z takiej konstytucyjnej podstawy i inicjatywy - mówił Jarosław Matwiejuk. Zwrócił uwagę, że Polska od 6 lat jest członkiem UE, a konstytucja milczy o tym. - Można zatem powiedzieć, że jest to projekt ekspercki, a nie polityczny. Usuwa lukę w regulacji konstytucyjnej, eliminuje spory kompetencyjne między konstytucyjnymi organami państwa - odkreślił.