Marcin Markowski: Jurorów zachwycił pan pracą o mrówkach.

Łukasz Sokołowski*: Przed moim blokiem nie ma podwórka, dlatego rodzice zabierali mnie na działkę w Sokolnikach. Tam łapałem żaby, pająki, jaszczurki i trzymałem w szafie przerobionej na terrarium. Aż pewnego razu zobaczyłem, jak w jakimś amerykańskim filmie ktoś hodował mrówki w sztucznym gnieździe. Dwie ustawione pionowo szyby, wąska przestrzeń wypełniona ziemią i korytarze. Postanowiłem założyć własną kolonię.

Czyli mrowisko?
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej