Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



We wtorek już po raz drugi redaktorzy "Wiadomości" postanowili zająć się konkurencją, czyli "Faktami" TVN. Pierwszy raz, to rozumiem. "Fakty" się same podłożyły, bo zacytowały słowa Jarosława Kaczyńskiego z niedzielnego wiecu pod Pałacem Prezydenckim, które nie padły. Że "nadejdą jeszcze takie czasy, kiedy prawdziwi Polacy dojdą do władzy". I należała im się za to krytyka.

Ale dlaczego i we wtorek "Wiadomości" przygotowały materiał o tej kompromitującej wpadce? Przecież parę godzin wcześniej TVN 24 na stronie internetowej sprostował błąd i za niego przeprosił. Żeby - za PiS-em - pokazać, że media Kaczyńskiego nie lubią tak bardzo (stara śpiewka PiS-u), że są zdolne kłamać na jego temat. Rzecznik PiS Mariusz Błaszczak oskarżył "Fakty" o "manipulację, tendencyjny materiał i skandaliczne sugestie".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej