Po co kandyduję? - pada pierwsze pytanie prowadzącej. "Bo chcę zmieniać", "chcę poprawiać", "chcę mieć wpływ na to, co dzieje się w mojej okolicy", "widzę, co się dzieje złego, i mam pomysł, jak to naprawić" słychać z sali, w której siedzi 20 kobiet, kandydatek na radne.
Szkolenie w Zielonej Górze zorganizowała Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej. Podobne odbywają się w całej Polsce. To pokłosie czerwcowego ogólnopolskiego Kongresu Kobiet. Kobiety dowiadywały się, jak prowadzić kampanię wyborczą, poznawały tajniki tworzenia plakatów, haseł wyborczych, autoprezentacji. Uczyły się, jak rozmawiać z potencjalnymi wyborcami, mediami, konkurentami. Poza tym był blok wiedzy o samorządzie i równości kobiet na poziomie lokalnym.
Jak mówi Iwona Szablewska z zielonogórskiego ośrodka FRDL, zainteresowanie przerosło oczekiwania. - W ciągu kilku dni limit 20 miejsc się wyczerpał. Do ostatniej chwili obierałam telefony, czy można jeszcze się zgłaszać. Zapotrzebowanie, widać, jest ogromne. Kobiety chcą o siebie powalczyć - mówi Szablewska.
Wybrano głównie panie z małych miejscowości. W wyborach startują po raz pierwszy. Na sali dominowały eleganckie stroje, obowiązkowo obcas, delikatny makijaż, kobiecy dodatek jak szal, broszka, duże kolczyki czy błyszcząca bransoletka. W powietrzu zapach perfum. - Tego na plakatach nie chcę widzieć - radzi prowadząca warsztaty Ewa Dobosiewicz i wskazuje na apaszkę i zamek w żakiecie. - Tam ma być klasyczna marynarka, jasny topik lub bluzka koszulowa, żadnych wisiorków, kolczyków, ewentualnie wkręcane. Zero biżuterii, zegarków. Dopuszczalna jest tylko obrączka i okulary - instruuje.
Kobiety pytają: jak głęboki może być dekolt w bluzce, czy do marynarki można wpiąć różę z materiału. - Zawsze ubierałam się tak, by rzucać w oczy. Nie będę teraz robiła z siebie ugładzonej pierwiastki, nie mam zamiaru się przerabiać - komentuje jedna z pań.
- No i dobrze, ale trzeba wypośrodkować między ideałem, czyli klasyką, a zachowaniem swojej osobowości. Dajmy sobie prawo do drobiazgów. Oprócz tego, że jesteśmy pewne siebie, silne, cały czas jesteśmy też piękne, kobiece, empatyczne. Nie podszywajmy się pod spodnie. Kobiecość jest naszym atutem, ale wizerunek publiczny jest sztuczką - przekonywała Ewa Dobosiewicz.
Jej zdaniem kobiety w wyborach mogą wygrać m.in. dzięki konkretom, które uwidocznia się w haśle wyborczym, na plakacie, w przemówieniach. - To nie ma być slogan, jak "stawiam na edukację", ale konkrety. Trzeba nam dwóch nowych żłobków, pięciu przedszkoli i czterech gimbusów. Nie mówcie, że będziecie pomagać niepełnosprawnym, ale że zlikwidujecie podjazdy za tyle i tyle złotych - wyjaśnia Dobosiewicz.
Kolejne dobre rady kobiety usłyszą podczas II Lubuskiego Kongresu Kobiet, który odbędzie się 16 października na Uniwersytecie Zielonogórskim. Wykłady poprowadzą m.in. prof. Zbigniew Izdebski, prof. Magdalena Środa. Zgłoszenia na stronie www.frdl.org.
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra