http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kampania kobiet. Nazwisko ważniejsze niż dekolt

Beata Tokarz
2010-10-04, ostatnia aktualizacja 2010-10-04 10:10

Chmura perfum i kobiece apaszki, ale przede wszystkim pewność siebie - tym cechują się kandydatki na radne w miastach, gminach, powiatach. Właśnie się szkolą jak wygrać wybory

Teresa Kliszcz-Pękalska. Mieszka w Nowej Soli. Przez lata zaglądała mieszkańcom w zęby. - Teraz mam więcej czasu, więc postanowiłam zrobić coś więcej - tłumaczy. Startuje do rady powiatu nowosolskiego. - Głównie chcę się zająć stanem uzębienia najmłodszych, to sprawa całkowicie zaniedbana, nie ma dentystek w szkołach, wizyt kontrolnych - wyjaśnia. Dotychczas działała jedynie w samorządach i organizacjach medycznych. - Zraża mnie politykierstwo, gry partyjne, rozgrywki polityczne. Postaram się robić swoje - zapewnia
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Teresa Kliszcz-Pękalska. Mieszka w Nowej Soli. Przez lata zaglądała mieszkańcom...
Dorota Bojar. Mieszka w Ochli pod Zieloną Górą. Przez lata pracowała w Lasach Państwowych, teraz z mężem prowadzi mały biznes, a czas poświęca na działanie charytatywne w Caritas. - Widzę, że moja praca przynosi owoce. Jak będę radną gminy Zielona Góra, więcej będę mogła zdziałać dla Ochli, np. wyremontować salę wiejską i wypromować naszą okolicę turystycznie - opowiada. Ubrana w spodnie, skromny ciemny sweterek. - Jeżdżę na rowerze, ubieram się na sportowo. Nie będę się na siłę zmieniała i nagle paradowała w szpilkach - mówi. - Jak się nie uda, pewnie będzie mi bardzo przykro - zdradza. Najbardziej wspierają ją dzieci. Mąż jest sceptyczny.
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Dorota Bojar. Mieszka w Ochli pod Zieloną Górą. Przez lata pracowała w Lasach...
Zofia Jolanta Fudali. Nauczycielka z Bytomia Odrzańskiego. Już zarejestrowała swój komitet do rady miasta. Chce zwiększyć ilość i różnorodność zajęć pozaszkolnych dla dzieci, by nie siedziały na ławkach pod blokami. - Przede wszystkim jednak chcę pokazać sobie i innym, że kobieta potrafi i może decydować o poważnych sprawach - mówi. Kampanię opiera na tym, że jest w niedużym mieście znana. - Niemal w każdym domu jest jakiś mój uczeń - spekuluje. Po dwóch godzinach szkolenia wymyśliła wygląd swojej ulotki wyborczej.
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Zofia Jolanta Fudali. Nauczycielka z Bytomia Odrzańskiego. Już zarejestrowała...
Po co kandyduję? - pada pierwsze pytanie prowadzącej. "Bo chcę zmieniać", "chcę poprawiać", "chcę mieć wpływ na to, co dzieje się w mojej okolicy", "widzę, co się dzieje złego, i mam pomysł, jak to naprawić" słychać z sali, w której siedzi 20 kobiet, kandydatek na radne.

Szkolenie w Zielonej Górze zorganizowała Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej. Podobne odbywają się w całej Polsce. To pokłosie czerwcowego ogólnopolskiego Kongresu Kobiet. Kobiety dowiadywały się, jak prowadzić kampanię wyborczą, poznawały tajniki tworzenia plakatów, haseł wyborczych, autoprezentacji. Uczyły się, jak rozmawiać z potencjalnymi wyborcami, mediami, konkurentami. Poza tym był blok wiedzy o samorządzie i równości kobiet na poziomie lokalnym.

Jak mówi Iwona Szablewska z zielonogórskiego ośrodka FRDL, zainteresowanie przerosło oczekiwania. - W ciągu kilku dni limit 20 miejsc się wyczerpał. Do ostatniej chwili obierałam telefony, czy można jeszcze się zgłaszać. Zapotrzebowanie, widać, jest ogromne. Kobiety chcą o siebie powalczyć - mówi Szablewska.

Wybrano głównie panie z małych miejscowości. W wyborach startują po raz pierwszy. Na sali dominowały eleganckie stroje, obowiązkowo obcas, delikatny makijaż, kobiecy dodatek jak szal, broszka, duże kolczyki czy błyszcząca bransoletka. W powietrzu zapach perfum. - Tego na plakatach nie chcę widzieć - radzi prowadząca warsztaty Ewa Dobosiewicz i wskazuje na apaszkę i zamek w żakiecie. - Tam ma być klasyczna marynarka, jasny topik lub bluzka koszulowa, żadnych wisiorków, kolczyków, ewentualnie wkręcane. Zero biżuterii, zegarków. Dopuszczalna jest tylko obrączka i okulary - instruuje.

Kobiety pytają: jak głęboki może być dekolt w bluzce, czy do marynarki można wpiąć różę z materiału. - Zawsze ubierałam się tak, by rzucać w oczy. Nie będę teraz robiła z siebie ugładzonej pierwiastki, nie mam zamiaru się przerabiać - komentuje jedna z pań.

- No i dobrze, ale trzeba wypośrodkować między ideałem, czyli klasyką, a zachowaniem swojej osobowości. Dajmy sobie prawo do drobiazgów. Oprócz tego, że jesteśmy pewne siebie, silne, cały czas jesteśmy też piękne, kobiece, empatyczne. Nie podszywajmy się pod spodnie. Kobiecość jest naszym atutem, ale wizerunek publiczny jest sztuczką - przekonywała Ewa Dobosiewicz.

Jej zdaniem kobiety w wyborach mogą wygrać m.in. dzięki konkretom, które uwidocznia się w haśle wyborczym, na plakacie, w przemówieniach. - To nie ma być slogan, jak "stawiam na edukację", ale konkrety. Trzeba nam dwóch nowych żłobków, pięciu przedszkoli i czterech gimbusów. Nie mówcie, że będziecie pomagać niepełnosprawnym, ale że zlikwidujecie podjazdy za tyle i tyle złotych - wyjaśnia Dobosiewicz.

Kolejne dobre rady kobiety usłyszą podczas II Lubuskiego Kongresu Kobiet, który odbędzie się 16 października na Uniwersytecie Zielonogórskim. Wykłady poprowadzą m.in. prof. Zbigniew Izdebski, prof. Magdalena Środa. Zgłoszenia na stronie www.frdl.org.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Talibowie skazani na sukces

Dotychczasowe doświadczenia z afgańskimi żołnierzami nie wskazują, by w 2013 r. byli oni zdolni samodzielnie stawić opór talibom