Naucz się z nami podstaw języka migowego! [WIDEO]
22.09.2010
, aktualizacja: 22.09.2010 14:45
Alfabet palcowy (Fot. Opracowała Anna Jarecka / AG)
Głusi mają wrażenie, jakby cały czas znajdowali się w obcym kraju, gdzie nie znają języka - mówi Elżbieta Tomaszewska-Pietrzyk z Polskiego Związku Głuchych. Dlatego warto znać chociaż kilka podstawowych zwrotów w języku migowym: proszę, poczekaj, dziękuję, przepraszam i alfabet. Nauczmy się!
ZOBACZ TAKŻE
- Polskie nieme kino (14-12-10, 09:00)
Polski Związek Głuchych obchodzi 60-lecie istnienia w regionie radomskim. Elżbietę Tomaszewską-Pietrzyk, kierowniczkę radomskiego oddziału PZG, pytamy, jakie problemy mają głusi w Radomiu, jak można im pomóc i czy trudno jest nauczyć się języka migowego?
Z jakimi problemami borykają się najczęściej osoby niesłyszące?
Elżbieta Tomaszewska-Pietrzyk: Największym problemem jest brak pracy i zrozumienia ze strony pracodawców, a wynika to głównie z bariery w komunikowaniu się. Bo przecież jak się spojrzy na głuchego, to wydaje się, że to jest zdrowy człowiek. Ale gdy idzie on do pracodawcy, to ten się go boi i nie chce zatrudnić. Gdyby było więcej tłumaczy, sprawa byłaby rozwiązana. Na szczęście szkoleń z języka migowego jest coraz więcej.
Bardzo ciężko jest też głuchemu dostać rentę socjalną, kiedyś było łatwiej. Wręcz można powiedzieć, że im się teraz te renty zabiera. My pomagamy pisać odwołania, stajemy z nimi na komisjach i tak w nieskończoność. Ale nawet jak mają rentę, to ona jest głodowa, a przecież ci ludzie mają rodziny, dzieci.
Radom nie jest taki najgorszy, jeśli chodzi o tłumaczy w urzędach. Takie osoby są w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, w ZUS, w I urzędzie skarbowym, w magistracie, w biurze obsługi mieszkańca. Jest też możliwość wezwania karetki, straży pożarnej bądź policji przez SMS. Robimy pewne postępy, aby ułatwić życie osobom głuchym, ale jeszcze wiele pracy przed nami.
Jest nadzieja, że coś się w najbliższym czasie zmieni?
- Już niedługo ma wejść w życie ustawa o języku migowym. Dzięki niej głusi będą traktowani na równi ze wszystkimi osobami pełnosprawnymi. Będą mieli m.in. zagwarantowaną możliwość korzystania ze wszystkich dóbr kultury przy pomocy tłumacza. Mają być pieniądze na szkolenia dla niepełnosprawnych, rodzin, przyszłych tłumaczy. Będzie też konieczność zatrudniania tłumaczy języka migowego m.in. w zakładach pracy chronionej, w urzędach. Myślę, że jak to ruszy, to głuchym będzie o wiele lepiej.
Mówi Pani, że pracodawcy nie chcą zatrudniać głuchych, bo się ich boją. My w życiu codziennym też mamy czasem obawy przed kontaktem z nimi. Jak powinniśmy się wobec nich zachować?
- Najważniejsze, aby zachowywać się normalnie. Jeśli nie znamy języka migowego, to starajmy się wyraźnie mówić. Jeśli niesłyszący nie może nic odczytać z naszych ust, to trzeba wtedy napisać na kartce. Oczywiście zdarzyć się może tak, że akurat nie mamy nic do pisania, wtedy przydałaby się znajomość chociaż podstawowych zwrotów w języku migowym: proszę, poczekaj, dziękuję, przepraszam.
Najważniejszy jest więc spokój. I nie można się bać kontaktów z niesłyszącymi?
- Oni się boją i to wystarczy. Głusi mają wrażenie, jakby cały czas znajdowali się w obcym kraju, gdzie nie znają języka. Czują się przez to zagubieni, inni, dziwni. Jest wiele osób zamkniętych w sobie, wielu popada w depresję. Psycholog i psychiatra nie są im w stanie pomoc, bo potrzebny jest tłumacz. Ale ogólnie głusi są bardzo pogodni, otwarci na świat.
Warto więc znać chociaż podstawowe zwroty w języku migowym?
- Sądzę, że tak, a na pewno powinni je znać ludzie pracujący w urzędach, sklepach, bibliotekach, kinach czy teatrach. Należy jednak pamiętać, że język migowy, tak jak każdy inny, trzeba ćwiczyć, bo po samym kursie to szybko go zapomnimy. Stały kontakt z osobami głuchymi jest bardzo ważny. My jako związek jesteśmy bardzo otwarci i zapraszamy do nas osoby, które znają trochę język migowy. Dzięki temu będą mogli go używać.
Trudno jest się nauczyć języka migowego?
- Na pewno ważne są chęci, ale trzeba mieć też predyspozycje, dobrą pamięć, zdolności manualne. Nie ukrywam, że osoby młodsze uczą się szybciej i lepiej przyswajają wiedzę. Ważny jest stały kontakt z niesłyszącymi i znajomość tego środowiska. Ale jeśli na kursach ktoś pozna podstawy, czyli tysiąc znaków, cały alfabet palcowy plus liczebniki, jest w stanie porozumieć się z osobą niesłyszącą.
Tysiąc znaków to bardzo dużo, a ile trzeba ich znać, aby porozumiewać się swobodnie?
- Minimum cztery tysiące, jednak wiele znaków jest podobnych do siebie. Ważne jest, aby mówić i migać oraz robić to bardzo spokojnie, bez nerwów.
Czy to prawda, że w każdym kraju jest inny język migowy?
- Tak, chociaż są pomysły, aby wprowadzić migowy język esperanto i on pomału zaczyna być wykorzystywany. Jeszcze jednak trochę czasu musi upłynąć, aby istniał jeden, wspólny, chociaż on i tak nigdy nie będzie taki sam w każdym kraju.
Alfabet palcowy - oglądaj i ucz się
Podstawowe zwroty w języku migowym
Z jakimi problemami borykają się najczęściej osoby niesłyszące?
Elżbieta Tomaszewska-Pietrzyk: Największym problemem jest brak pracy i zrozumienia ze strony pracodawców, a wynika to głównie z bariery w komunikowaniu się. Bo przecież jak się spojrzy na głuchego, to wydaje się, że to jest zdrowy człowiek. Ale gdy idzie on do pracodawcy, to ten się go boi i nie chce zatrudnić. Gdyby było więcej tłumaczy, sprawa byłaby rozwiązana. Na szczęście szkoleń z języka migowego jest coraz więcej.
Bardzo ciężko jest też głuchemu dostać rentę socjalną, kiedyś było łatwiej. Wręcz można powiedzieć, że im się teraz te renty zabiera. My pomagamy pisać odwołania, stajemy z nimi na komisjach i tak w nieskończoność. Ale nawet jak mają rentę, to ona jest głodowa, a przecież ci ludzie mają rodziny, dzieci.
Radom nie jest taki najgorszy, jeśli chodzi o tłumaczy w urzędach. Takie osoby są w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, w ZUS, w I urzędzie skarbowym, w magistracie, w biurze obsługi mieszkańca. Jest też możliwość wezwania karetki, straży pożarnej bądź policji przez SMS. Robimy pewne postępy, aby ułatwić życie osobom głuchym, ale jeszcze wiele pracy przed nami.
Jest nadzieja, że coś się w najbliższym czasie zmieni?
- Już niedługo ma wejść w życie ustawa o języku migowym. Dzięki niej głusi będą traktowani na równi ze wszystkimi osobami pełnosprawnymi. Będą mieli m.in. zagwarantowaną możliwość korzystania ze wszystkich dóbr kultury przy pomocy tłumacza. Mają być pieniądze na szkolenia dla niepełnosprawnych, rodzin, przyszłych tłumaczy. Będzie też konieczność zatrudniania tłumaczy języka migowego m.in. w zakładach pracy chronionej, w urzędach. Myślę, że jak to ruszy, to głuchym będzie o wiele lepiej.
Mówi Pani, że pracodawcy nie chcą zatrudniać głuchych, bo się ich boją. My w życiu codziennym też mamy czasem obawy przed kontaktem z nimi. Jak powinniśmy się wobec nich zachować?
- Najważniejsze, aby zachowywać się normalnie. Jeśli nie znamy języka migowego, to starajmy się wyraźnie mówić. Jeśli niesłyszący nie może nic odczytać z naszych ust, to trzeba wtedy napisać na kartce. Oczywiście zdarzyć się może tak, że akurat nie mamy nic do pisania, wtedy przydałaby się znajomość chociaż podstawowych zwrotów w języku migowym: proszę, poczekaj, dziękuję, przepraszam.
Najważniejszy jest więc spokój. I nie można się bać kontaktów z niesłyszącymi?
- Oni się boją i to wystarczy. Głusi mają wrażenie, jakby cały czas znajdowali się w obcym kraju, gdzie nie znają języka. Czują się przez to zagubieni, inni, dziwni. Jest wiele osób zamkniętych w sobie, wielu popada w depresję. Psycholog i psychiatra nie są im w stanie pomoc, bo potrzebny jest tłumacz. Ale ogólnie głusi są bardzo pogodni, otwarci na świat.
Warto więc znać chociaż podstawowe zwroty w języku migowym?
- Sądzę, że tak, a na pewno powinni je znać ludzie pracujący w urzędach, sklepach, bibliotekach, kinach czy teatrach. Należy jednak pamiętać, że język migowy, tak jak każdy inny, trzeba ćwiczyć, bo po samym kursie to szybko go zapomnimy. Stały kontakt z osobami głuchymi jest bardzo ważny. My jako związek jesteśmy bardzo otwarci i zapraszamy do nas osoby, które znają trochę język migowy. Dzięki temu będą mogli go używać.
Trudno jest się nauczyć języka migowego?
- Na pewno ważne są chęci, ale trzeba mieć też predyspozycje, dobrą pamięć, zdolności manualne. Nie ukrywam, że osoby młodsze uczą się szybciej i lepiej przyswajają wiedzę. Ważny jest stały kontakt z niesłyszącymi i znajomość tego środowiska. Ale jeśli na kursach ktoś pozna podstawy, czyli tysiąc znaków, cały alfabet palcowy plus liczebniki, jest w stanie porozumieć się z osobą niesłyszącą.
Tysiąc znaków to bardzo dużo, a ile trzeba ich znać, aby porozumiewać się swobodnie?
- Minimum cztery tysiące, jednak wiele znaków jest podobnych do siebie. Ważne jest, aby mówić i migać oraz robić to bardzo spokojnie, bez nerwów.
Czy to prawda, że w każdym kraju jest inny język migowy?
- Tak, chociaż są pomysły, aby wprowadzić migowy język esperanto i on pomału zaczyna być wykorzystywany. Jeszcze jednak trochę czasu musi upłynąć, aby istniał jeden, wspólny, chociaż on i tak nigdy nie będzie taki sam w każdym kraju.
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
- 1.
Podwodny hotel, ekologiczne miasta, pływające osiedla. Architekci projektują przyszłość
- 2.
"Obrońca krzyża" na Paradzie Równości. Fronda: "Szatan śmiał nam się w twarz"
- 3.
Nie tylko wille. Jak wygląda były ośrodek rządowy Grodno?
- 4.
Mamy genialne polskie wynalazki! I co? I nic
- 5.
Kaczyński chce odbić Kościół prawicy
- 1.














