Przeczytaj komentarz Katarzyny Wiśniewskiej - "PO zrzyna z PiS"
Już niedługo wybory samorządowe. Małopolska PO zaczyna więc walkę o elektorat wiejski, dotąd wierny głównie
PiS-owi. Aktywiści partyjni rozdają w czasie lokalnych imprez partyjne pisma, w których PO chwali się swoimi działaniami na rzecz wsi i województwa (nowymi drogami, "orlikami" i dopłatami unijnymi). Prawdziwymi drzwiami do serc Małopolan mają być - według działaczy PO - kościoły.
-
Kościół w Małopolsce jest dla wiernych bardzo ważnym punktem odniesienia. Chcemy więc skierować list do proboszczów, by przekonać ich, że coraz mocniejszy obraz PO jako partii wrogiej Kościołowi jest całkowicie nieprawdziwy - zapowiada Ireneusz Raś, wiceszef Klubu Parlamentarnego PO i szef partii w Małopolsce. - Księża opierają na przekazach medialnych, które są albo uproszczone, albo nieprawdziwe. Chcemy przekazać im pełną informację o stanowisku PO na sprawy światopoglądowe - wyjaśnia podhalański poseł Andrzej Gut-Mostowy.
Ustalanie treści listu działacze PO zakończyli w piątek. Według informacji przekazanych "Rzeczpospolitej" przez Jarosława Gowina, w liście miały się znaleźć m.in. odniesienia do kwestii propozycji ustawy dotyczącej finansowania zapłodnienia in vitro. Jesienią ma się nią zająć Sejm.
- Jestem trochę zaskoczony. W wersji listu, nad którą pracowałem, nie ma tego tematu - przyznaje Raś.
Według małopolskich polityków PO list z założenia miał pominąć bieżące wydarzenia w polityce. - Nie chcemy rozpoczynać sporu ideologicznego. Chodzi bardziej o przekonanie przedstawicieli Kościoła, że nasz światopogląd nie idzie w poprzek religii, że jesteśmy otwarci na szukanie kompromisów. Tak jak w kwestii święta Trzech Króli - mówi Gut-Mostowy.
Część wojewódzkiego zarządu PO nie jest zadowolona z informacji przekazywanych przez Jarosława Gowina w sprawie listu do proboszczów. - Wybiegł przed szereg, to za mało powiedziane - mówi "Gazecie" jeden z działaczy. - Mam wrażenie, że próbuje włączyć całą małopolską PO do walki o swoje cele ideologiczne. Jak inaczej traktować wypuszczanie informacji, że w liście znajdą się odniesienia do in vitro? W samej PO nie ma pełnego porozumienia na ten temat, więc jakie moglibyśmy zaprezentować księżom stanowisko w tej sprawie? - opisuje nasz rozmówca. Dodaje, że przedwczesne ujawnienie planów walki o wyborców na wsi może zepsuć efekt pozytywnego zaskoczenia. - Zanim proboszczowie przeczytają list, pomysł zostanie skrytykowany w mediach - załamuje ręce małopolski działacz.
- Nie chcę ujawniać dokładnej zawartości listu. Byłoby nieeleganckie, gdyby adresaci dowiadywali się o jego treści, nim będą mogli go sami przeczytać. Chcemy też uniknąć zniekształceń przekazu - zastrzega Raś. - Upublicznimy go 30 sierpnia, kiedy będziemy mówić o nowej strategii PO w Małopolsce, o nowych kanałach komunikacji z wyborcami.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że listy nie będą wysyłane pocztą. Do większości małopolskich parafii mają je zanieść osobiście lokalni działacze PO. - W tej formie nasz przekaz będzie bardziej wiarygodny. Sam list to za mało - mówi jeden z działaczy PO.