Mały test: wyszperałyśmy z archiwum 'Gazety' tekst opisujący drastyczną zbrodnię. Cztery lata temu w lesie na gdańskiej Morenie został znaleziony martwy mężczyzna cały w tatuażach. Był nagi, tylko w skarpetkach, z butelką po wódce wbitą w odbyt. Lekarze zajmujący się sprawą twierdzili, że nigdy wcześniej nie widzieli takiego bestialstwa, zastanawiali się, co musiało siedzieć w głowie szaleńca, który to zrobił. Policja do dziś nie wykryła sprawcy. Kogo ty byś obstawiała?
Ciężko tak na szybko wyrokować. Ja sprawcy szukałabym w otoczeniu ofiary. Musiał komuś naprawdę mocno zaleźć za skórę, że spotkała go za to taka zemsta. A to oznacza, że zamordowany i zabójca musieli się znać. Sposób, w jaki ten mężczyzna został zabity, świadczy o tym, że ktoś chciał go bardzo upokorzyć. Więcej nie mogę powiedzieć.
Masz na swoim koncie kilka imponujących dokonań. Na przykład udało ci się stworzyć, jak się później okazało, w stu procentach trafiony profil piromana i szantażysty, który raz podpalił sklep, a potem kilkakrotnie groził właścicielom innych lokali, że ich też puści z dymem, jeśli nie zapłacą okupu.
Tak. Wysyłał im pisane na komputerze anonimy, wyznaczał termin przekazania okupu, po czym się nie stawiał w umówionym miejscu. Nasza praca polegała m.in. na analizie tych listów - w takiej sytuacji sprawdza się, jakim słownictwem są pisane, czy są chaotyczne, a może wręcz przeciwnie, czy ich autor przemyca jakieś treści o sobie albo czy w jakiś sposób sugeruje, że zna osobę, której grozi. Tutaj okazało się, że sprawcą jest młody, niedojrzały emocjonalnie chłopak, który chciał po prostu zwrócić na siebie uwagę. Nawet podczas wizji lokalnej wystawiał się do kamery cały zadowolony, że znalazł się w centrum uwagi.
Pamiętasz 'swoje' pierwsze zwłoki?
26-latek z ranami postrzałowymi. Trochę jak z filmu amerykańskiego, bo strzelaniny w Polsce to przecież nie jest codzienność.
Jak tworzysz profil psychologiczny przestępcy?
Najpierw jadę z ekipą dochodzeniowo-śledczą na miejsce zdarzenia. Miejsce jest zabezpieczone przez techników, obserwuję je z daleka, mam czas, żeby podpytać policjantów o to, co się stało, jak zwłoki zostały znalezione, w jakiej pozycji leżały - czy zabójca nimi manipulował, układając je w jakiś inny sposób. Można to stwierdzić na podstawie plam opadowych. Kiedy technicy kryminalistyki skończą swoją pracę, sama oglądam zwłoki, za każdym razem robię też zdjęcia. Wiem, co może mieć dla mojej pracy znaczenie, np. nietypowe rozdarcie na rękawie bluzki, które nie miało prawa pojawić się tam w inny sposób jak tylko przez ingerencję osób trzecich, albo rozmazany makijaż czy nienaturalnie wygięte ciało. Oczywiście ważne jest też, jak i czym zostały zadane rany.
A co za różnica, czy nożem, czy pistoletem?
Najczęściej osoba, która zabija w afekcie, zadaje wiele ran, najczęściej kłutych, często w serce, albo podrzyna po prostu gardło. Widać, że targały nią silne emocje. Inaczej niż w przypadku sprawcy, który zabija pod wpływem urojeń. Wtedy też zazwyczaj stosuje narzędzia ostre typu nóż, ale ran jest mniej - czasem wystarcza tylko jedno uderzenie. Natomiast zabójstwa na tle seksualnym najczęściej kończą się uduszeniem.
Czy to wystarczy, żeby stworzyć całościowy profil?
To dopiero początek. Im więcej tropów, tym większa szansa, że analiza będzie trafna. Dlatego zawsze staram się uczestniczyć przy przesłuchaniach świadków - szczególnie tych najważniejszych, czyli osób, które znalazły zwłoki, i - jeśli uda nam się szybko zidentyfikować zmarłego - członków rodziny i znajomych. Zdarza się, że jestem dla nich oparciem w przeżywaniu tragedii.
Uczestniczysz w sekcjach zwłok?
Staram się zawsze być - uważam, że to istotne w moim zawodzie, bo można bezpośrednio porozmawiać z patologiem, który stwierdza, co było bezpośrednią przyczyną śmierci, odnajduje na ciele niespecyficzne ślady, rany, zadrapania, nieraz w zaskakujących miejscach. Bo same zdjęcia z autopsji często nie wystarczą, gorzej - czasem mogą nawet zmylić.
Efekt finalny - analiza psychologiczna przestępcy. Od czego ją zaczynasz?
Najpierw zbieram jak najwięcej danych wiktymologicznych, czyli informacji o ofierze. Wiek, płeć, miejsce zamieszkania, tryb życia, wykształcenie, zarobki, kontakty, stan psychofizyczny przed zdarzeniem, staram się dowiedzieć, co mówią znajomi ofiary - to pomaga zawęzić krąg podejrzanych. Staram się określić poziom czynników ryzyka.
Czyli?
Nawet cechy osobowości czasem predestynują do zostania ofiarą przestępstwa. Jeśli ktoś jest lękliwy, nadmiernie ufny i naiwny, mało asertywny, jest bardziej narażony na niebezpieczeństwo.
Czyli na przykład dziewczyny, które poznają kogoś w klubie i bez zastanowienia jadą z nim do domu? Albo pozwalają się zaciągnąć w ciemną uliczkę?
Coś w tym stylu.
Źródło: Wysokie Obcasy