Więcej o Lubelskim Lipcu Do planszy zasiada sześciu graczy. Rozdzielają między siebie charaktery czyli postacie, w które się wcielą i rozpoczynają grę. - Rozgrywka nie jest długa, trwa do 45 minut. To gra idealna na imprezy, czy konwenty gier fabularnych - uważa Oskar Walczewski, jeden z twórców gry opartej na wydarzeniach Lubelskiego Lipca.
Pomysł na grę powstał nie w firmie produkującej gry, lecz w instytucie historii UMCS. Przy zakładzie metodologii historii realizowany jest projekt Fabryka Gier Historycznych. Prowadzi ją doktorant Adam Kwapiński.
- Uczymy studentów ogólnych umiejętności tworzenia gier. Gdy zaczęli zgłaszać projekty tematem przewodnim był Lubelski Lipiec - mówi Kwapiński. Ostatecznie zrealizowano projekt Walczewskiego i Igi Pińczyk, studentów IV roku historii.
Gra rozgrywa się w Fabryce Samochodów Ciężarowych słynącej w czasach PRL z produkcji półciężarówek marki Żuk. Gracze mogą się wcielić w sześć postaci: działacza opozycji, jego głównego oponenta, czyli agenta Służby Bezpieczeństwa, oraz w redaktora zakładowej gazety "Głos FSC", karierowicza, przodownika pracy i bumelanta.
Jak mówią twórcy gry ta ostatnia postać trafiła do gry, by oddać realia Polski ludowej. - Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy. Trzeba pokazać różne postawy społeczne. Wtedy gros społeczeństwa było obojętne wobec działań opozycji - przypomina Kwapiński.
W trakcie rozgrywki gracze mają dążyć do celu swojego charakteru. Opozycjonista chce oczywiście wywołać strajk, a agent SB zneutralizować opozycję. Bumelant zaś wygra grę, jeśli osiągnie określoną liczbę punktów w kategorii "koleżeństwo" zapisywanej na karcie robotnika, którą ma każdy z graczy. Oprócz tego gromadzą też punkty w kategoriach "pracowitość", "wazeliniarstwo", czy "nadzór".
Na drodze do zwycięstwa w grze graczy czekają różne wydarzenia, które mogły przytrafić się prawdziwym pracownikom FSC 30 lat temu, np. wizyta ministra przemysłu ciężkiego. Wcielający się w pracowników fabryki gracze czytają oryginalne cytaty z "Głosu FSC": "Miał być szwedzki film pornograficzny "Baba na żołnierzu", był radziecki film panoramiczny "Ballada o żołnierzu", lub ostrzeżenie, które wisiało w szatni damskiej w fabryce: "Kobiety robotnice! Jeśli wasze kombinezony są zbyt luźne uważajcie na maszyny. Jeśli są zbyt obcisłe, uważajcie na maszynistów".
Ale oprócz wydarzeń rodem z klasyków absurdu i humoru PRL gracze zetkną się z najważniejszymi epizodami Lubelskiego Lipca. Dowiedzą się, że 8 lipca wybuchł strajk w świdnickiej WSK, 18 lipca stanęły pojazdy lubelskiego MPK.
Według prof. Jana Pomorskiego, kierownika zakładu metodologii historii UMCS taki sposób popularyzacji historii to świetna formuła. - Młode pokolenie mieszkańców Lublina i Polski zupełnie nie zdaje sobie sprawy z wydarzeń w lipcu 1980 roku - uważa.
Autorzy gry chcą nią zainteresować organizatorów obchodów 30-lecia Lubelskiego Lipca z urzędu marszałkowskiego i urzędu miasta. - Mamy świetną grę planszową. Testowaliśmy ją, dopracowywaliśmy, by była jak najbardziej "grywalna". Dorównuje grom planszowym ukazującym się na zachodzie. Żeby w nią zagrać nie trzeba być miłośnikiem historii - mówią twórcy gry.
Wagon Historii W 2005 r., w 25. rocznicę Lubelskiego Lipca z Lublina wyruszył "Wagon Historii". Jechał po całej Polsce prezentując przygotowaną przez Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN wystawę poświęconą wydarzeniom na Lubelszczyźnie, które poprzedziły powstanie Solidarności. Wagon odwiedził 17 miast w całej Polsce.
Gry o historii proponuje też IPN