Zobacz też co przewiduje Ryszard Pieńkowski, wiceprezes PBS DGA oraz prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny
>
Bronisław Komorowski -
Jarosław Kaczyński 53 proc. do 47 proc. Frekwencja: 54 proc.
W sondażu PBS DGA udział w wyborach zadeklarowało 80 proc. badanych (63 proc. - zdecydowanie). Spośród tych 80 proc. 45 proc. chciało zagłosować na Bronisława Komorowskiego, a 34 proc. na Jarosława Kaczyńskiego; 9 proc. nie chciało powiedzieć, na kogo zagłosuje, a 12 proc. powiedziało, że jeszcze nie zdecydowało.
Jeśli odrzucimy odmawiających i niezdecydowanych (a więc założymy, że w tych grupach jest taki sam odsetek chętnych głosować na obydwu kandydatów), to ogólny surowy wynik wskazuje na wygraną Bronisława Komorowskiego 57 do 43 proc.
Rzeczywistość jednak nie jest tak prosta, gdyż:
- nie będzie 80 proc. frekwencji;
- poszczególne grupy społeczno-demograficzne są w różnym stopniu zmobilizowane w kampanii - przez kandydatów, partie, związki zawodowe,
Kościół;
- istnieją różne poziomy alienacji politycznej (wyborczej) poszczególnych grup elektoratu; chodzi o cechy osobowościowe, wycofanie;
- zakładamy zróżnicowaną gotowość/możliwość powrotu do miejsca głosowania przez weekendowiczów (choć czynnik ten jest bardzo trudny do oszacowania).
Nasza symulacja uwzględniająca wpływ tych czterech elementów, przy założeniu, że frekwencja wyniesie 54 proc., daje ostateczny wynik 53:47 dla Bronisława Komorowskiego.
Prognoza ta jest opracowana na podstawie wywiadów przeprowadzonych w dniach 28-30 czerwca, a więc nie uwzględnia wpływu drugiej debaty ani decyzji Grzegorza Napieralskiego, który nie poparł żadnego kandydata, ani niczego, co się dzieje w ostatnich czterech-pięciu dniach kampanii, ani ewentualnych dramatycznych zdarzeń (pamiętamy "bomby" w Warszawie rządzonej przez Lecha Kaczyńskiego w przedwyborczy piątek 2005 r.), jakie mogą się pojawić....
Trafność tej prognozy w największym stopniu zależy od chęci i możliwości powrotu mieszkańców wielkich miast z wyjazdów. Mieszkam w Łomiankach i w każdą wakacyjną niedzielę widzę od godz. 15-16 do wieczora kilkunastokilometrowy korek, w którym tkwią wściekli warszawiacy. A wybory kończą się o godz. 20.