http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Panie prezydencie, oddajmy rzeźbie przyrodzenie!

Łukasz Woźnicki, msw
2010-06-28, ostatnia aktualizacja 2010-06-28 17:01

I już po...
I już po...
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta

Nie milką głosy krytyki pod adresem prezydenta Zielonej Góry, który ocenzurował rzeźbę stojącą pod nowym aquaparkiem. Janusz Kubicki obawiał się, że przyrodzenie mężczyzny może niektórych oburzyć. Nakazał autorce, aby je odcięła

Trzymetrowa rzeźba ze sztucznego kamienia to dzieło Agnieszki Wolskiej. Zielonogórzanka studiuje we wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Przygotowała dzieło jako swoją pracę dyplomową. Wcześniej zaproponowała je wykonawcy aquaparku. Rzeźba przedstawia kobietę i mężczyznę, którzy wygięci w łuk trzymają się za ręce. Postacie są atletycznie zbudowane i nagie. Wizerunek mężczyzny z pomnika nie spodobał się prezydentowi miasta. - Zielonogórski basen będą odwiedzać tysiące ludzi. Niektórym taki widok może przeszkadzać - mówił. Janusz Kubicki postawił artystce ultimatum: albo obetnie penisa, albo rzeźba zniknie spod parku wodnego. Agnieszka Wolska dokonała amputacji. Decyzję prezydenta krytykują nie tylko artyści, ale i politycy od prawej strony do lewej. Dlatego apelujemy do Janusza Kubickiego. Panie prezydencie, przywróćmy rzeźbie przyrodzenie!

Agnieszka Wolska, autorka rzeźby

Szkoda mi mojej pracy. Prezydenta też jest mi trochę szkoda. Bo podjął głupią decyzję. Dostał rzeźbę praktycznie za darmo, powinien się z niej cieszyć. Dzisiaj, kiedy już wszystko do mnie dotarło, zastanawiam się, czy nie lepiej było wywieźć rzeźbę. Ale wtedy byłam bardzo zestresowana. Myślałam, że łatwiej odciąć, niż szukać gdzieś dźwigu i miejsca, gdzie mogłabym ją postawić. Ale przynajmniej poznałam realia pracy rzeźbiarza i dowiedziałam się, co potrafią polscy decydenci. Nie znają się na sztuce, a mimo wszystko decydują. Wszystko można jeszcze naprawić. Wystarczy dokleić brakujący fragment, zretuszować i nic nie będzie widać. Ale po co to całe zamieszanie?

Igor Myszkiewicz, malarz, rysownik, wiceprezes Związku Polskich Artystów Plastyków w Zielonej Górze

Cała sprawa to konsekwencja wcześniejszych zaniedbań. Inne zielonogórskie rzeźby jak np. Bachus i Bachusiki przechodzą kilkuetapową weryfikację projektu, modelu i odlewu. Wtedy jest czas na poprawki i uwagi. Tutaj to zaniedbano, czego efektem była ingerencja władz, kiedy rzeźba już funkcjonowała. Nieważne, że tylko kilka dni. Już była i działała. Teraz ingerencja prezydenta wpisuje się w schemat okaleczania sztuki i niewiele można zrobić. Role dramatu zostały rozpisane przez historię. Z jednej strony mamy skrzywdzonego artystę, z drugiej władzę, która okalecza sztukę.

O takim cenzurowaniu uczyłem się na zajęciach z historii sztuki. W średniowieczu zniszczono większość rzeźb antycznych. Później okaleczono dzieła mistrzów renesansu. Myślałem, że to już przeszłość, karta zamknięta, coś, z czego się dzisiaj śmiejemy. Jak się okazuje niekoniecznie.

Eleonora Szymkowiak, zielonogórska radna PiS

To nie jest przecież pornografia. Podobne rzeźby stoją na całym świecie. Byliśmy niedawno z wizytą w Brukseli i oglądaliśmy pomnik sikającego chłopczyka. Nie raził nikogo. Podobnie byłoby w Zielonej Górze. A tak mamy pomnik kalekę. Jeśli ktoś może mieć powody do oburzenia, to tylko artystka, bo włożyła w rzeźbę dużo pracy. Zwłaszcza że to jej praca dyplomowa i ktoś to dzieło opiniował. Sądzę, że prezydent po prostu podjął nieprzemyślaną decyzję.

Kazimierz Pańtak, radny sejmiku województwa z SLD

Jestem zdziwiony, że artystka przystała na prośbę prezydenta. Na jej miejscu broniłbym swojej koncepcji zaciekle. A tak mamy pod basenem faceta bez jaj i jak się okazuje, prezydent jaj też nie ma. Bo jako gospodarz miasta przystał na prośbę kastracji. Słyszałem taką anegdotę, że na prezydenta były pewne naciski. Chodzi o lobby bliżej nieokreślonych mężczyzn, których rzeźba mogłaby wprawiać w kompleksy. Bo członek podobno był pokaźny. Żony i partnerki życiowe mogły robić w domu awantury "A dlaczego ty takiego nie masz?". Poczuli zagrożenie i wyszli z inicjatywą, by go odciąć. A ja uważam, że penis powinien zostać. Nie mam kompleksów, więc mi on nie przeszkadza, ani nie gorszy. Ci co myślą inaczej powinni zasłaniać dzieciom oczy w Bazylice Św. Piotra, gdzie na freskach roi się od penisów i golizny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra
  • 2
  • 39 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Sparaliżowany dzięki chipowi poruszał sztuczną ręką za pomocą myśli

Po raz pierwszy w historii całkowicie sparaliżowane osoby były w stanie - tylko za pomocą myśli - poruszyć sztucznym ramieniem

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W czwartek z ''Gazetą'':