http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kolejna dziura budżetowa? Węgrom grozi "grecki scenariusz"

Leszek Baj, Reuters
2010-06-04, ostatnia aktualizacja 2010-06-04 20:47

Przedstawiciele rządzącego na Węgrzech Fideszu ostrzegają, że Węgrom grozi grecki scenariusz, a tegoroczny deficyt budżetowy w tym kraju może sięgnąć 7-7,5 proc. PKB. Informacje te mocno osłabiły forinta. Czy Węgrom grozi kolejna wielka dziura budżetowa?

Premier Węgier Viktor Orban, lider partii Fidesz
Fot. Bela Szandelszky AP
Premier Węgier Viktor Orban, lider partii Fidesz
Zgodnie z obietnicami złożonymi Komisji Europejskiej węgierski deficyt sektora finansów publicznych powinien w tym roku sięgnąć 3,8 proc. PKB. Tymczasem może być niemal dwa razy większy. Cytowany w czwartek przez biznesowy portal Napi.hu wiceszef rządzącej partii Fidesz Lajos Kosa powiedział, że sytuacja węgierskich finansów publicznych jest dużo gorsza od oczekiwanej i jest tylko niewielka szansa na uniknięcie greckiego scenariusza.

W piątek rzecznik węgierskiego rządu Peter Szijjarto poszedł dalej. - Na Węgrzech poprzedni rząd fałszował dane. W Grecji też je fałszowali. W Grecji moment prawdy już nadszedł. Węgry są ciągle przed nim - stwierdził, dodając, że rząd jest gotowy do działania, by uniknąć greckiej drogi.

Ekonomiści sami nie wiedzą, co mają myśleć. "Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że takie komentarze [Lajosa Kosy] przestraszyły rynek, zwłaszcza że węgierscy politycy nie mają dobrej renomy, jeśli chodzi o konserwatywne podejście do finansów publicznych" - napisał w komentarzu Lars Christensen, główny analityk Danske Bank.

- Takie komentarze powodują zdezorientowanie - oceniają ekonomiści Nordea Bank.

Od środy euro umocniło się względem forinta niemal o 5 proc. Inwestorzy doskonale pamiętają sytuację z 2006 r., gdy na jaw wyszły słynne taśmy prawdy. Ówczesny węgierski premier Ferenc Gyurcsány przyznał, że przed wyborami mamił wyborców obietnicami wyższych emerytur i pensji, wiedząc, że sytuacja budżetu jest fatalna. W 2006 r. deficyt sektora finansów publicznych sięgnął na Węgrzech 9,3 proc. PKB.

Węgry przez ostatnie lata wprowadzały drastyczne reformy mające na celu ograniczenie deficytu budżetowego. Jesienią 2008 r. kraj po raz kolejny stanął nawet na skraju bankructwa. Inwestorzy masowo wyprzedawali węgierskiego forinta. Rząd w Budapeszcie musiał się ratować wartą 25 mld euro międzynarodową pożyczką, m.in. od Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

W czwartek szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso po spotkaniu z nowym węgierskim premierem Viktorem Orbánem wezwał Budapeszt do zaciskania pasa. - Przekaz dla Węgier jest taki, by przyspieszyć konsolidację fiskalną, a nie ją redukować. Iść pod prąd konsolidacji fiskalnej w Europie byłoby dzisiaj katastrofą - ocenił.

Węgierski rząd zapowiada reformy, ale o dodatkowych cięciach budżetowych do tej pory nie wspominał. Przed wyborami Fidesz obiecywał za to cięcia podatków. Rzecznik rządu Peter Szijjarto pytany o to, czy możliwe jest jednoczesne obniżanie podatków i deficytu, odpowiada: - Tak.

W jaki sposób chce osiągnąć, wydawałoby się, dwa wykluczające się cele? Na razie nie wiadomo.

  • 51 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':