http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Alfabet IV RP - część pierwsza od A do H

Wojciech Czuchnowski, Katarzyna Wiśniewska
2010-05-30, ostatnia aktualizacja 2010-05-27 13:30

Co kupi ciemny lud? Jaki pisarz "promował pederastię"? Sprawdź, co jeszcze pamiętasz z IV Rzeczypospolitej

Alfabet IV RP: część druga - od I do P
Alfabet IV RP: część trzecia - od P do Ż
Aneks: listy od czytelników



Afera gruntowa - Operacja mająca dać PiS-owi większość w Sejmie zakończyła się rozpadem koalicji i przyspieszonymi wyborami, które wygrała opozycyjna PO.



Bomba wybuchła 9 lipca 2007 r.: - Jest wystarczająco dużo przesłanek, by sądzić, że Andrzej Lepper jest w kręgu podejrzeń. Chodzi o wielomilionową łapówkę - w taki sposób premier Jarosław Kaczyński ogłosił dymisję koalicyjnego wicepremiera.
Dowodów dostarczyło mu Centralne Biuro Antykorupcyjne. Agenci poszli tropem współpracowników Leppera, Piotra R. i Andrzeja K., którzy przechwalali się, że mogą "wszystko załatwić" w resorcie rolnictwa. Odrolnienie ziemi miało np. kosztować 3 mln zł, z czego, jak twierdzili "załatwiacze", milion musi dostać Lepper. Agenci Biura wcielili się więc w biznesmenów próbujących odrolnić kilkadziesiąt hektarów gruntu w Mrągowie. W umówionym dniu decyzja o odrolnieniu jednak nie zapadła, a współpracownicy Leppera nie wzięli łapówki. CBA było przekonane, że ktoś uprzedził wicepremiera o niebezpieczeństwie.
Później okazało się, że akcja była źle przygotowana. CBA nie wiedziało, że o "sprawie Mrągowa" rozstrzygnie wiceminister z PiS, ani że to nie jest jednoosobowa decyzja, a urzędnicy ministerstwa rutynowo sprawdzą, czy odpowiednie zgody wydał samorząd lokalny, a wtedy okaże się, że papiery przedstawione przez agentów są sfałszowane.
Zanim wszystko to wyszło na jaw, CBA ogłosiło, że "koronkowa akcja" nie udała się z powodu przecieku na szczytach władzy. Tak afera gruntowa przerodziła się w aferę przeciekową .
O wysypanie akcji posądzony został szef MSWiA Janusz Kaczmarek, jeden z najbardziej zaufanych ludzi ekipy PiS. Kaczmarek bowiem zataił w czasie przesłuchania, że w noc przed akcją, po wizycie u prezydenta, spotkał się z biznesmenem Ryszardem Krauzem. CBA i ABW uznały, że to wtedy Kaczmarek zdradził tajemnicę Krauzemu, a ten przekazał ją dalej.
Konsekwencje: Zdymisjonowany Lepper zachował kontrolę nad Samoobroną. PiS zaś - zamiast zyskać w Sejmie głosy pozbawionych lidera posłów Samoobrony, stracił także wsparcie drugiego koalicjanta, LPR.
Zdymisjonowany Kaczmarek zaczął ujawniać kulisy działania aparatu sprawiedliwości za rządów PiS (w tym działania w sprawie Barbary Blidy). W 2010 r. sprawę rzekomego przecieku drogą Kaczmarek - Krauze umorzono.
W wyniku afery gruntowej wyszły na jaw metody CBA: fałszowanie dokumentów samorządowych, wprowadzanie w błąd urzędników Ministerstwa Rolnictwa i stosowanie podsłuchów bez wiedzy prokuratury i zgody sądu. W październiku 2009 r. prokuratura postawiła za to zarzuty szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu.
Andrzej K. został skazany na grzywnę, a Piotr R. na 2,5 roku więzienia (wyrok nieprawomocny). Nie udowodniono Lepperowi, że wiedział o propozycjach składanych przez współpracowników.
Zobacz też: Blida, CBA, Cztery Ziobra, Gwóźdź, Śpioch, Oligarchowie

Agenci w MSZ - Wiceminister obrony narodowej Antoni Macierewicz ogłosił, że "większość spośród byłych ministrów spraw zagranicznych [po 1989 r.] w przeszłości była agentami sowieckich służb specjalnych. Nie wszyscy, ale kilku".



Macierewicz zaatakował ministrów, bo skrytykowali prezydenta Lecha Kaczyńskiego za odwołanie udziału w spotkaniu Trójkąta Weimarskiego. Pod listem do prezydenta podpisali się Władysław Bartoszewski, Włodzimierz Cimoszewicz, Bronisław Geremek, Stefan Meller, Andrzej Olechowski, Dariusz Rosati, Adam Daniel Rotfeld i Krzysztof Skubiszewski.
Kierująca wtedy MSZ Anna Fotyga tłumaczyła, że nie skomentuje słów Macierewicza, bo "nie ma żadnej merytorycznej możliwości". Za Macierewiczem wstawił się o. Tadeusz Rydzyk: "Jeżeli powiedział nieprawdę, to niech mu to udowodnią". Z kolei Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski oraz Joanna i Andrzej Gwiazdowie w liście otwartym do premiera Jarosława Kaczyńskiego chwalili Macierewicza, pisząc, że ujawniając "agentów", dokonał "czynu patriotycznego mającego na celu dobro państwa i narodu polskiego". Autorzy wzywali premiera, żeby "nie uległ nagonce".
Mimo tego wsparcia po kilku dniach Macierewicz oświadczył, że "użył niewłaściwego skrótu myślowego".

Agent Tomek: Najsłynniejszy i najprzystojniejszy agent CBA



Były policjant z Wrocławia w 2006 r. przeszedł do CBA. Wcielił się w postać młodego przedsiębiorcy wyposażonego w dwa porsche, harleya, mieszkanie w apartamentowcu, markowe ubrania i dużą ilość gotówki.
W 2007 r. zaliczył udaną prowokację pod adresem posłanki PO Beaty Sawickiej, potem rozpracowywał b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i aktorkę Weronikę Marczuk-Pazurę.
Jesienią 2009 r., rozpoznany przez osoby, które rozpracowywał, musiał zakończyć działalność "przykrywkowca". Jego zdjęcie - rozsyłane telefonami komórkowymi - stało się najpopularniejszym MMS-em w Warszawie. Nadal pracuje w CBA, ale już nie bierze udziału w akcjach specjalnych.
Konsekwencje: Willa w Kazimierzu, którą agent Tomek kupił od pewnego biznesmena, przekonany, że kupuje ją od małżeństwa Kwaśniewskich. Na willę CBA wydało 3 mln zł.
W styczniu 2010 r. Agent Tomek został "Człowiekiem Roku 2009" Gazety Polskiej " za to, że "nie zważając na polityczną i medialną nagonkę, łapał przestępców z najwyższej półki politycznej, nawet wśród tzw. celebrytów".
Zobacz też: CBA, Sawicka

Aneks - Najpilniej strzeżona i najcenniejsza spuścizna IV RP.
Powstał dziewięć miesięcy po opublikowaniu (w lutym 2007 r.) "Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI" popularnie zwanego raportem z weryfikacji WSI lub raportem Macierewicza. Raport wywołał skandal - zarzuty nie zostały potwierdzone, a wymienione w nim osoby jedna za drugą wygrywały odszkodowania od państwa.
Aneks miał to zmienić. Podobno liczy 800 stron (raport miał ich 376), podobno Macierewicz ujawnia w nim prawdziwe oblicze oligarchów i właścicieli mediów i domaga się postawienia przed Trybunałem Stanu Lecha Wałęsy i byłych szefów MON: Janusza Onyszkiewicza i Bronisława Komorowskiego.
Prezydent Kaczyński - na którego ustawa o likwidacji WSI nakładała obowiązek publikacji aneksu - nigdy tego nie zrobił. W 2008 r. powiedział "Newsweekowi", że autor "niektóre fakty zastąpił interpretacjami" i wyciągnął "zbyt daleko idące wnioski bez wystarczających podstaw". Zastrzegł, że mógłby opublikować aneks, ale "należałoby usunąć olbrzymią ilość danych osobowych".
Konsekwencje: Aneks jako dokument ściśle tajny nadal spoczywa w sejfie Kancelarii Prezydenta. Razem z nim leżą nagrania przesłuchań żołnierzy WSI prowadzonych przez komisję Macierewicza.
Zobacz też: WSI

Blida - Była posłanka SLD popełniła samobójstwo w czasie przeszukania jej domu przez ABW, gdy pod drzwiami stali kamerzyści gotowi do sfilmowania jej w kajdankach.



25 kwietnia 2007 r. film z wyprowadzenia Blidy miał być przekazany mediom jako dowód wielkiego sukcesu w walce z "układem". Śmierć znanej i lubianej posłanki wywołała wstrząs. Przerażony minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w Sejmie zapewniał, że nic nie wiedział o planach zatrzymania Blidy - potem okazało się, że kłamał.
- Zginęła zaszczuta przez ABW - mówi z trybuny sejmowej Wacław Martyniuk (SLD)
- IV RP ma krew na rękach - dodaje Cezary Grabarczyk (PO).
Konsekwencje:
Sejmowa komisja śledcza do zbadania tej sprawy powstała dopiero po wyborach w 2007 r. Nie zakończyła jeszcze prac, ale ustaliła, że prokuratorzy prowadzący sprawę Blidy działali pod presją przełożonych i że nie było żadnej potrzeby zatrzymywania i przymusowego doprowadzania posłanki na przesłuchanie.
Śledztwo, w którym oprócz Blidy miały mieć postawione zarzuty korupcyjne inne osoby, zostało umorzone.
Zobacz też: Układ

Biała flaga - Symbol polskiej polityki europejskiej przed objęciem rządów przez PiS.
Po raz pierwszy użyte przez PiS jesienią 2004 r. w programowym dokumencie "Europa solidarnych narodów": "Idea polityki czynnej wymaga zerwania prawnych, finansowych i politycznych więzów, które krępują wewnętrzną suwerenność naszego państwa. Odzyskanie suwerenności oznacza odrzucenie polityki "stronnictwa białej flagi" i lobbystycznych układów, które służąc interesom zewnętrznym, pozostają w sprzeczności z polską racją stanu".
Konsekwencje: Kluczem do odrzucenia "polityki białej flagi" miało być "odzyskanie" MSZ. PiS - jak ogłosił Jarosław Kaczyński - "odzyskał MSZ" w maju 2006 r. Polegało to na tym, że minister spraw zagranicznych Stefan Meller podał się do dymisji - nie chciał być w rządzie razem z Andrzejem Lepperem. Mellera zastąpiła Anna Fotyga, która - jak podkreślił prezydent Lech Kaczyński, "nie należała do korporacji stworzonej w największym stopniu przez prof. Bronisława Geremka".
Zobacz też - agenci w MSZ

Bolek - Agent bezpieki kluczowy dla mitu założycielskiego IV RP. Jej twórcy już od lat 90. forsują tezę, że "Bolkiem" jest Lech Wałęsa, co stawia całą III RP w fatalnym świetle.



Zaczęło się od nocy teczek 4 czerwca 1992 r., kiedy Lech Wałęsa znalazł się na liście Macierewicza, ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego. Na manifestacji z udziałem Jarosława Kaczyńskiego spalono kukłę prezydenta Wałęsy. Wojna z Wałęsą - którego bracia Kaczyńscy popierali w wyborach 1990 r. - zaczęła się, gdy prezydent odsunął ich i nie przeprowadził obiecanej dekomunizacji.
W 2005 r. atak na Wałęsę przypuściło Radio Maryja. O agenturalną przeszłość po raz kolejny oskarżył go Antoni Macierewicz. W 2008 r. "Bolkiem" ogłosili Wałęsę historycy IPN Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk: miał być agentem SB w latach 1970-76. Sęk w tym, że przekonujących dowodów na to nie przedstawili, a w 2000 r. Wałęsa został oczyszczony w procesie lustracyjnym. Ma też w IPN status pokrzywdzonego.
Prezydent Lech Kaczyński, jeszcze zanim książka Cenckiewicza i Gontarczyka się ukazała, uznał, że jest w niej "prawda o pewnych aspektach życia Wałęsy". I na antenie Polsatu nazwał Wałęsę "Bolkiem".
Konsekwencje: Wałęsa dał Lechowi Kaczyńskiemu tydzień na przeprosiny. "Prawniku, stróżu prawa. Albo mnie przeprosisz i się wycofasz, albo stajemy do płotu". Prezydent nie przeprosił. Po śmierci Lecha Kaczyńskiego Wałęsa wycofał pozew z sądu.

CBA - Zbrojne (i tajne) ramię IV RP.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    117 głosów

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce