Gosia i Marcin Żuk wyliczyli, że ich ślub trwał od kwietnia do lipca. Bo cywilny, kościelny, sesja fotograficzna, druga, trzecia.

Gosia: - Dla rodziców wesele to marnowanie pieniędzy. Lepiej wydać kasę na fantastyczny wyjazd. Ale my potrzebujemy niezwykłych momentów.

Wspólny dom za miastem zbudowali jeszcze przed ślubem. Marcin: - Moglibyśmy tak trwać, ale jesteśmy wierzący. Umówiliśmy się, że sami wszystko zorganizujemy i sfinansujemy. Mamy się dobrze bawić. Scenariusz i reżyseria państwo Żuk.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej