- Paczka z rozrusznikiem, dzięki któremu córka będzie normalnie oddychała, dotarła do nas w poniedziałek - mówi uradowany tata pani Małgorzaty, która po wypadku w dzieciństwie nie może samodzielnie oddychać.
Potrącił ją samochód i ma porażoną przeponę, a to główny mięsień odpowiedzialny za oddychanie. 75 procent wentylacji organizmu zależy od niego. Jeśli przepona jest porażona, człowiek oddycha samodzielnie krótko, potem się dusi.
Po operacji pani Małgorzata mogła żyć, pod warunkiem, że w oddychaniu pomagał jej rozrusznik mięśnia przepony. Urządzenia kupiono w USA dzięki społecznej zbiórce. Od czasu do czasu wymagały konserwacji, jedno z nich po ostatniej wysyłce za ocean utknęło na prawie miesiąc w agencji celnej firmy kurierskiej FedEx. - Nie było sposobu, by się z nimi porozumieć. Pracownicy piętrzyli problemy, bez skutku wymienialiśmy setki e-maili, wszystko na nic, Małgosia ledwie oddychała - opowiada pan Krzysztof.
Sytuacja była o tyle dramatyczna, że w zapasowym urządzeniu urwał się przewód i kobiecie groziło uduszenie. Nikt nie chciał tego naprawić, więc ojciec pani Małgorzaty na własne ryzyko przylutował go.
W piątek w imieniu pani Małgorzaty interweniowaliśmy w firmie kurierskiej. Jeden z szefów obiecał, że natychmiast zajmie się sprawą. Artykuł ukazał się w poniedziałek, wieczorem paczka była już w domu.
- Firma zwolniła mnie nawet z opłacenia cła - cieszy się pan Krzysztof.
Polecamy: Kolejki, zgodzicie się Państwo, upokarzają lekarzy