"Ciągle myślę o Jarudze Nowackiej. Była najbardziej przeze mnie cenioną polityczką. Bardzo, bardzo ją podziwiałam, szanowałam, lubiłam. Nie mogę się pogodzić z jej odejściem" - mówi profesor Maria Janion. Dziś odbył się pogrzeb Izabeli Jarugi Nowackiej na warszawskich Powązkach.

Jak każda niezwykła osoba, Iza łączyła w sobie rozmaite sprzeczności. "Krucha i niezłomna", waleczna i wykwintna, lojalna i niesterowalna. Jaruga - tak na nią mówiły feministki - nie narzucała żadnego dystansu ale nieodmiennie wzbudzała szacunek. W trakcie swojej kariery była pełnomocniczką do spraw równego statusu kobiet w rządzie Leszka Millera, wicepremierem w rządzie Marka Belki, posłanką kilku kadencji. Nigdy nie była ani chłopakiem z partyjnej ferajny, ani szyją, która kręci męską głową. Dla niezależnych, obywatelskich środowisk feministycznych i LGBT (z ang. Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders) na pewno była bardziej nasza niż "ich" - rządu i Sejmu.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej