Kondukt wyjechał spod hali warszawskiego Torwaru w sobotę o godz. 16.50. Do Marek pilotowała go stołeczna policja, dalej kolumnę złożoną z czterech busów przejęły dwa oznakowane radiowozy podlaskiej policji.

Justyna Moniuszko mogłaby się poczuć jak w domu już na wysokości Jeżewa. Tam kondukt przywitał krążący w powietrzu samolot Białostockiego Aeroklubu. Antonow, dobrze znany Justynie. To z niego kursanci wyskakują ze spadochronem, szybując wśród chmur. A Justynka wykonała ponad 250 takich skoków.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej