http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Belgia zakazuje burek

Tomasz Bielecki
2010-04-01, ostatnia aktualizacja 2010-04-01 12:02

Kobieta w nikabie - muzułmańskiej zasłonie odkrywającej tylko oczy. Noszenia nikabu i burki zabroniły Belgia i Francja
Kobieta w nikabie - muzułmańskiej zasłonie odkrywającej tylko oczy. Noszenia nikabu i burki zabroniły Belgia i Francja
Fot. FRED ERNST AP

I będzie pierwszy krajem europejskim, który to robi. - To znak solidarności z uciskanymi kobietami - mówi liberalny poseł Bart Somers o zakazie noszenia burek we wszystkich miejscach publicznych

SERWISY
Komisja ds. wewnętrznych parlamentu Belgii jednogłośnie poparła w środę radykalny projekt zakazu noszenia "zasłon na twarze" we wszystkich miejscach publicznych. 22 kwietnia parlament niemal na pewno uchwali nową ustawę, która uczyni z Belgii jedyny kraj Zachodu nakazujący mieszkańcom, w co nie mogą się ubierać na ulicę. Nieposłusznym grozi grzywna, a nawet krótkie więzienie.

- Jestem dumny, że Belgia będzie pierwsza w Europie. Najszybciej wyciągnęliśmy wnioski z dyskusji o obronie europejskich wartości, które toczą się teraz we Francji, Szwajcarii czy Holandii. Jako pierwsi pomożemy kobietom, którym ogranicza się wolność w imię ideologii sprzecznych z humanizmem - cieszył się wczoraj poseł George Dallemagne, jeden z inicjatorów ustawy.

Burki oraz nikaby to ubiory zasłaniające całą twarz kobiety prócz szczeliny na oczy. Większość muzułmanów w Europie wywodzi się z Afryki Północnej, gdzie - w przeciwieństwie do Afganistanu czy krajów Zatoki Perskiej - zasłanianie twarzy przez kobiety nie jest rozpowszechnione. Ich noszenie więc jest uznawane za wymóg tradycji i obowiązek religijny przez bardzo małą część europejskich wyznawców islamu. Burki nosi zaledwie kilkaset mieszkanek Belgii, ok. 2 tys. kobiet we Francji (jedna czwarta z nich to nawrócone na islam Europejki) oraz po 1,5 tys. we Włoszech i w Hiszpanii.

Te bardzo niskie liczby rodzą wątpliwości co do szczerości przynajmniej części europejskich obrońców praw kobiet, którzy zamieniają głośne debaty polityczne na marginalny temat ubioru paru tysięcy muzułmanek w straszenie Europejczyków inwazją islamu.

Ostrzegają, że bierność wobec zwyczajów imigrantów zamieni nasz kontynent w Eurabię, czyli Europę zdominowaną przez muzułmańskich Arabów. A w rzeczywistości społeczność wyznawców islamu w Europie (prócz autochtonów na Bałkanach i w Rosji) to ledwie 15-17 mln ludzi. W Belgii to 4-5 proc. ludności, we Francji 8 proc. ludności, w Wielkiej Brytanii poniżej 3 proc., jeszcze mniej we Włoszech.

Niedawny sondaż dziennika "Financial Times" pokazał, że ustawowy zakaz burek popiera jednak większość mieszkańców pięciu największych krajów UE.

- Sama nie noszę zasłony, ale uważam, że wybór ubioru to prawo obywatelskie. Dziś zakazują burek, jutro turbanów, a pojutrze spódniczek mini? - mówi Isabelle Praille, wiceszefowa belgijskiej Rady Muzułmanów.

Obrońcy zakazu tłumaczą, że państwo ma prawo, nawet obowiązek powstrzymywania ekspansji najbardziej radykalnej formy islamu, której symbolem jest burka, oraz pomagania kobietom w wyzwoleniu się z dyskryminacji narzucanej przez religię oraz tradycję. Zwłaszcza że muzułmański fundamentalizm to nie tylko stroje, ale też getta ludzi nieakceptujących europejskiego stylu życia.

- To zdecydowana mniejszość, ale na jej podstawie rodzi się stereotyp. Burkę utożsamiacie z całym islamem. Islam z talibami. Talibów z Osamą ben Ladenem. I tak wszyscy muzułmanie zaczynają być podejrzani - mówi muzułmański teolog Tariq Ramadan, który wywołuje ogromne kontrowersje, porównując przedwojenny antysemityzm do dzisiejszej islamofobii.

Pionierem prac nad zakazem burek jest Francja, gdzie rządząca koalicja od 2009 r. pracuje nad ustawą zakazującą zasłania twarzy m.in. w komunikacji miejskiej, szpitalach, budynkach publicznych (lecz nie na ulicach). Jednak rada państwa, czyli sąd administracyjny opiniujący projekty ustaw, przestrzegła we wtorek francuskich posłów, że karanie za ubiór może być sprzeczne z konstytucją i międzynarodowymi konwencjami praw człowieka. - O ile w imię świeckości państwa zakazujemy muzułmańskich chust na włosy i burek w szkołach, o tyle nie sposób użyć tej argumentacji w odniesieniu do ulicy - ogłosili sędziowie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 50 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':