http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sąd: PZU ma zapłacić skatowanemu przez kiboli ŁKS

Jakub Wiewiórski, Łódź
2010-03-26, ostatnia aktualizacja 2010-03-26 16:26

Klub sportowy odpowiada za bandyckie zachowania swoich kiboli. Tak wynika z wyroku jaki zapadł dziś w łódzkim sądzie w precedensowej sprawie


Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta
Wczoraj opisaliśmy historię mężczyzny pobitego na stadionie przez chuliganów. Przypomnijmy. Pan Radosław i jego pięciu kolegów poszli w 2004 r. na ŁKS na derbowy mecz z Widzewem. Dwaj wzięli ze sobą 12-letnich synów. Usiedli w tzw. bezpiecznym sektorze, z dala od zorganizowanych grup fanatyków któregokolwiek klubu.

Przed nimi siedziała grupa kompletnie pijanych kiboli z szalikami ŁKS, więc gdy pada gol dla Widzewa, mężczyźni - sympatyzujący z Widzewem - nie okazują radości. Ale nawet porozumiewawcze spojrzenia i uściski dłoni to dla pijanych chuliganów za dużo.

Pan Radosław dostaje potężny cios w tył głowy. Pada na ziemię, a napastnicy kopią go i okładają pięściami. Gdy wyrywa się sprawcom i biegnie w stronę wyjścia dopada go inna grupa chuliganów. Ci także dotkliwie go biją.

Zobacz galerię zdjęć z rozrób podczas ostatnich derbów Łodzi

Kolega, który zostawił syna u ochroniarzy, prosi ich o pomoc. "Jest nas za mało" - słyszy w odpowiedzi. Policja też nie reaguje - nikt nie wzywa ich na stadion, choć pana Radosława biją dobrych kilka minut.

Pan Radosław na skutek pobicia miał kłopoty ze zdrowiem. Nie mógł pracować. Na derbach stracił okulary, zegarek, skórzaną kurtkę i spodnie.

Postępowanie umorzono z powodu niewykrycia sprawców. Jakość obrazu z monitoringu była tak fatalna, że policji nie udało się zidentyfikować kiboli.

Pan Radosław wystąpił o 10 tys. zł odszkodowania. - Zapłaciłem za bilet. W zamian miałem dostać emocje sportowe. Nigdzie nie było powiedziane, że w cenie biletu jest lanie i pozostawienie bez pomocy - ironizował.

Pozwanym nie był jednak sam klub - w ŁKS-ie było przez ostatnie lata tyle zawirowań prawnych, że nie wiadomo, kto konkretnie miałby odpowiadać - lecz PZU, w którym klub był wówczas ubezpieczony.

- Organizator imprezy masowej ma obowiązek zapewnić uczestnikom bezpieczeństwo - argumentował radca prawny Bartłomiej Dyba-Bojarski reprezentujący pana Radosława. - A co było na tym meczu? Kompletnie pijani kibole, których nie wiadomo jakim cudem wpuszczono na stadion. Za mało ochroniarzy, którzy bali się interweniować. Czas, żeby ktoś, kto przychodzi oglądać mecz, a nie toczyć bitwy, nie był traktowany na stadionie jak intruz.

W piątek sąd przychylił się do tej argumentacji. - Zlecenie ochrony wyspecjalizowanej firmie nie zwalnia ŁKS-u od odpowiedzialności za niezapewnienie bezpieczeństwa widzom - tłumaczy sędzia Anna Domarecka. - A PZU ponosi subsydiarną odpowiedzialność wobez ŁKS. I zasądził od PZU 10 tys. odszkodowania, plus odsetki i koszty procesu.

Czy PZU będzie apelować, nie wiadomo. Pełnomocnika ubezpieczyciela nie było na ogłoszeniu wyroku.Wiadomo natomiast, co zamierza Jarosław Papis - w 2004 r. działacz ŁKS, dziś wielki kibic klubu: - Chcę wystąpić do sądu przeciw panu Radosławowi o sprowokowanie pobicia - mówi Papis. - Jest patologią bicie kogokolwiek zwłaszcza przy dzieciach. Ale to chore, żeby w mieście gdzie panuje wielka nienawiść między kibicami obu klubów, fan Widzewa szedł na sektor kibiców ŁKS. To nic innego jak prowokacja.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
  • 108 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów

Wolą stracić miliony euro niż zastosować parytet

Choć francuskie prawo zaleca parytet, prawicowa partia UMP Nicolasa Sarkozy'ego nie zastosuje go, przez co straci ok. 4 mln euro państwowych dotacji

Wikipedia pyta o żeńskie nazwy zawodów: kierowczyni i ministra? Nie u nas

Kierowca czy kierowczyni, minister czy ministra, chirurg czy chirurgini, fizyk czy fizyczka, premier czy premiera - jak mają tytułować się kobiety wykonujące zawody, których nazwy nie zostały podzielone na płci?

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W środę z ''Gazetą'':

  • Gazeta Dom
  • Autyzm - poradnik
  • Zagraniczne wczasy dla seniorów - informator