http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Telewizyjna wojna o Włochy. Berlusconi kontra Murdoch

Tomasz Bielecki
2010-03-16, ostatnia aktualizacja 2010-03-14 22:17

Silvio Berlusconi znów uderza w płatną telewizję Ruperta Murdocha we Włoszech. Troska o rynek wolny od monopoli? - Nie. Próbuje wypchnąć konkurenta z lukratywnego biznesu - mówią krytycy włoskiego premiera.

Silvio Berlusconi
Fot. ALESSANDRA TARANTINO AP
Silvio Berlusconi
Przyjaźń Berlusconiego i Murdocha, którzy w latach 90. bawili się i obmyślali wspólne interesy, pływając po Morzu Śródziemnym na jachtach obecnego premiera Włoch, zaczęła kruszyć się przed pięcioma laty, kiedy Mediaset, czyli medialny koncern Berlusconiego, uruchomił swą pierwszą płatną telewizję we Włoszech. Na tym rynku niepodzielnie królowała wówczas satelitarna telewizja Sky Italia założona w 2003 r. przez Murdocha.

Choć Sky Italia poniosła pierwszą klęskę w walce z Mediasetem już w 2005 r., kiedy telewizja Berlusconiego wygrała rywalizację o prawo do płatnych transmisji meczów włoskiej ligi piłki nożnej (koncern Murdocha tego samego dnia dowiedział się, że prawa są na sprzedaż i że już zdołała kupić je firma premiera), to dziś nadal dominuje na rynku płatnej telewizji we Włoszech. Ma bowiem ok. 4,7 mln abonentów (ćwierć miliona gospodarstw domowych), a Mediaset - 2,9 mln posiadaczy dekoderów płacących głównie za pomocą kart prepaidowych.

Rząd Włoch próbuje osłabić pozycję Murdocha m.in. poprzez wykorzystanie technicznej różnicy między płatnym kanałem Mediasetu (to kodowana telewizja naziemna) oraz Sky Italia, która jest telewizją satelitarną. Władze Włoch podwoiły stawkę VAT (do 20 proc.) na dekodery telewizji satelitarnej jesienią 2008 r., tłumacząc to nakazem Brukseli troszczącej się o "spójność systemu fiskalnego" (podatek był istotnie niższy od VAT-u, którym są obłożone stacje naziemne). Komisja Europejska zaprzeczyła. - Podwyżka podatku będzie kosztowała naszych abonentów ok. 50 euro rocznie - tłumaczył wówczas Tom Mockridge ze Sky Italia.

Płatny kanał Mediasetu nie jest telewizją satelitarną, więc te zmiany podatkowe go nie dotknęły. Wprawdzie płaci już od kilku lat 20-procentową stawkę VAT-u, ale od 2005 r. równoważyły ją państwowe dotacje do dekoderów telewizji naziemnych (na mocy prawa z 2004 r. nie obejmowały telewizji satelitarnych). Ich legalność jest przedmiotem sporu w unijnym trybunale w Luksemburgu.

Fiskalny cios w koncern Murdocha rozpoczął jednak trwającą do dziś wyniszczającą bitwę między włoskim premierem z ogromnymi interesami w biznesie medialnym a australijskim magnatem medialnym, który - jak twierdzą jego krytycy - nie stroni od polityki.

Kiedy włoski kanał Murdocha wyemitował wiosną 2009 r. film "Shooting Silvio" Berarda Carboniego o młodym Włochu fantazjującym na temat zamachu na premiera, którego uważa za ucieleśnianie wszelkiego zła, otoczenie Berlusconiego milczało z zaciśniętymi zębami i tylko gazety przychylne rządowi biły na alarm w związku z podżeganiem do przemocy (film był wyświetlany w kinach dwa lata wcześniej).

Otwarte oskarżenia rozpoczęły się dopiero kilka tygodni później, kiedy Silvio Berlusconi zaczął pogrążać się w obyczajowych skandalach związanych z podejrzanymi relacjami z 18-letnią neapolitanką Noemi Letizią, rozwodem i bachanaliami z udziałem prostytutek w rzymskiej rezydencji premiera. - Media Murdocha prowadzą przeciw mnie wrogą kampanię. Coś mi się wydaje, że podchody zaczęły się już od czasu podwyżek VAT-u na dekodery - mówił Berlusconi w wywiadzie dla jednej ze swych telewizji.

Londyński "Times", który należy do koncernu Murdocha, faktycznie bardzo pieczołowicie relacjonował doniesienia o trudnościach Berlusconiego, a na wieść o jego rozwodzie wysłał nawet do Rzymu dodatkowego reportera. Historie były jednak na tyle smaczne, że współpracownikom premiera trudno było przekonywać nawet jego wyborców, że międzynarodowe media spiskują przeciw Berlusconiemu, a nie chcą po prostu zaspokoić ciekawości swych czytelników w sprawie życia erotycznego 73-letniego Berlusconiego. - Nie kontroluję pracy naczelnego "Timesa" - ripostował Murdoch.

Sky Italia odetchnęła na krótko jesienią 2009 r., kiedy sąd w Mediolanie uznał, że kanały Mediasetu łamią zasady wolnej konkurencji poprzez odmowę nadawania reklam telewizji Murdocha, ale rząd Berlusconiego z początkiem tego roku zaczął szykować nowe bolesne uderzenia. Rządząca koalicja pracuje bowiem nad ustawą, która ograniczy reklamy w płatnych telewizjach z 18 do 12 proc. czasu antenowego. W komercyjnych bezpłatnych telewizjach, gdzie dominuje Berlusconi, limit zwiększy się z 18 do 20 proc.

Parlament uszczupli też porno dochody Sky Italia, bo zapewne zabroni wkrótce emisji filmów dla dorosłych w płatnych telewizjach od godz. 7 do 23. Ludzie Murdocha tłumaczyli włoskim posłom w ubiegłym tygodniu, że dzięki kodowaniu rodzice mają pełną możliwość kontroli dostępu dzieci do telewizji, ale w parlamentarnym lobbingu brak im wsparcia Mediasetu, który nie zarabia na porno.

- Berlusconi chyba bardzo boi się ekspansji ze strony Murdocha. Broni się bardzo ostro - tłumaczył niedawno włoski medioznawca Fabrizio Perelli. Premier poprzez trzy kanały publicznej telewizji Rai oraz trzy ogólnowłoskie kanały Mediasetu kontroluje ok. 90 proc. rynku tradycyjnej (nadal analogowej) bezpłatnej telewizji naziemnej we Włoszech, co sprawia, że część opozycyjnych Włochów w trwającej bitwie o media otwarcie kibicuje Murdochowi.

Silvio Berlusconi jest jednak wytrawnym zawodnikiem, wie, że to dominacja w telewizji zapewnia mu wyborcze zwycięstwa, nie boi się ryzykownego balansowania na granicy prawa. I - co najważniejsze - gra na swoim terenie, czyli we Włoszech, gdzie udało mu się położyć fundamenty pod swe imperium poprzez stworzenie trzech krajowych kanałów TV w latach 80., choć ówczesne prawo formalnie zakazywało prywatnym nadawcom tworzenia telewizji ogólnokrajowych. - Protekcja premiera Bettina Craxiego okazała się silniejsza - wytykają mu przeciwnicy.

Kiedy sąd w latach 90. nakazał Berlusconiemu zwolnić jedną częstotliwość, decyzję odwlókł ówczesny premier Romano Prodi. Gdy Mediaset zaczął zbliżać się do ustawowego limitu 30 proc. udziału na rynku mediów, rząd Berlusconiego w 2003 r. oddalił to niebezpieczeństwo, poszerzając pojęcie tego rynku o kasety wideo, płyty DVD oraz książki. W żadnym procesie sądowym nigdy nie dowiedziono, że Berlusconi popadł w konflikt interesów, gdy jako właściciel Mediasetu sprawował urząd premiera. Czy Murdoch może wygrać z nim biznesową rywalizację? "Prawdziwa wojna przed nami. Szykują się dwa-trzy bardzo ciekawe lata" - piszą włoskie gazety.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':