Ekshumowane w styczniu z grobu na płockim cmentarzu ciało Krzysztofa Olewnika było badane w zakładzie medycyny sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku. We wtorek w południe rodzina Olewników jako pierwsza zapoznała się w Gdańsku z wynikami badań. Mimo potwierdzenia tożsamości zwłok prokuratura nie wyklucza zarzutów wobec osób podejrzewanych o nieprawidłowości w pierwszym badaniu, po wydobyciu ciała z ziemi na polanie w miejscowości Różan, gdzie zabójcy zakopali zwłoki.
Zarzuty dla biegłego, który w 2006 r. badał zwłoki OlewnikaGdańska prokuratura postawiła zarzuty sfałszowania opinii i niedopełnienia obowiązków biegłemu, który w 2006 r. przeprowadzał badania zwłok Krzysztofa Olewnika - poinformował jej szef Zbigniew Niemczyk.
Prokurator wyjaśnił, że ma to związek z zatajeniem w opinii informacji, iż wyniki badań próbek z różnych kości szczątków Olewnika różniły się. W takiej sytuacji - jak powiedział - ekspertyzy powinny zostać powtórzone.
Niemczyk dodał, że biegły został zawieszony w czynnościach.
Dlaczego pojawiły się wątpliwości?Czy jeszcze kilka miesięcy temu ktoś przypuszczał, że w sprawie, w której sprawcy zabójstwa zostali osądzeni, skazani na dożywocie (potem się powiesili w celach) mogą być wątpliwości co do tożsamości ofiary? A tak się stało, gdy gdańska prokuratura prowadząca od 2008 r. śledztwo po śledztwie wykryła, że:
- bandzior zawahał się, wskazując miejsce ukrycia zwłok;
- ciało wykopane w lesie było o sześć centymetrów krótsze niż Krzysztofa;
- szczątki do badań pobrano przed sekcją (przez drucianą siatkę?) nie odnotowując tego w protokole;
- są wątpliwości co do pospiesznej analizy DNA potwierdzającej rzekomo tożsamość ofiary.
Dlatego też rodzina Olewników zdecydowała się na ekshumację ciała z grobu Krzysztofa.
Powtórne badania z zakresu patomorfologii oraz genetyczne przeprowadzili najlepsi specjaliści z zakładu medycyny sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Miały potwierdzić tożsamość ofiary (lub jej zaprzeczyć) oraz naprawić błędy popełnione w śledztwie 2006 r. w Olsztynie.