Sąd zakazał też ginekologowi wykonywania zawodu przez siedem lat.
Proces Dariusza P. rozpoczął się w październiku ub. roku. Prokuratura zarzuciła mu, że wyłudził od swoich pacjentek pieniądze za fikcyjne zabiegi aborcyjne. Jak się okazało w toku śledztwa, lekarz wmawiał swoim pacjentkom, że są w ciąży. Gdy widział negatywną reakcję na tę wiadomość proponował, że pomoże i dokona aborcji. Niektóre z kobiet się zgodziły, a P. przeprowadzał fikcyjne zabiegi, za które inkasował pieniądze. Kwoty były różne. Raz kazał zapłacić sobie 1100 euro, innym razem przyjął w ramach podziękowania złotą biżuterię wartą 1,2 tys. zł.
Śledczy wpadli na trop P., gdy jedna z kobiet, której ginekolog zaoferował aborcję, nie chciała uwierzyć, że jest w ciąży. Skonsultowała się z innymi lekarzami, a kiedy jej przypuszczenia okazały się słuszne, zawiadomiła policję.
Funkcjonariusze przeprowadzili prowokację. W marcu 2005 r. ginekologa przyłapano, kiedy przyjmował pieniądze za dokonanie fikcyjnego zabiegu. Ostatecznie oskarżono go o cztery fikcyjne zabiegi i dwie próby. Postawiono mu też zarzut posiadania narkotyków oraz fałszowania dokumentacji.
Dariusz P. był już wcześniej karany za nielegalne usunięcie ciąży. W 2002 roku sąd wymierzył mu za to rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Dzisiejszy wyrok jest nieprawomocny.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole