http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Były loty CIA, ale czy z więźniami?

w, pap
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-22 20:47

Wykaz sześciu lotów samolotów wynajmowanych przez CIA przekazała Fundacji Helsińskiej Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Nadal nie ma pewności, że samolotami transportowano terrorystów i że byli oni przetrzymywani w Polsce.

Lotnisko w Szymanach
Fot. Tomasz Waszczuk / AG
Lotnisko w Szymanach
Samoloty lądowały w 2003 r. na lotnisku w Szymanach (północna Polska). O tajnych lotach CIA informowały media, a ich wykaz po raz pierwszy został zaprezentowany w filmie dokumentalnym Ewy Ewart. Wczoraj informację na ten temat pokazała Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Dorota Pudzianowska, koordynująca w Fundacji program "Obserwatorium działalności CIA na terytorium Polski", uważa, że przełomowy charakter informacji polega właśnie na tym, że pochodzi ona z urzędowego źródła. Przypomina, że Fundacja bez skutku występowała wcześniej o te dokumenty do rządu i Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

- To nie tylko powtórzenie informacji, że loty były, ale i wskazanie, że trasy i nazwiska załóg były fałszowane, a lotom nadawano status specjalny, gdy na to nie zasługiwały - powiedział Adam Bodnar, szef działu prawnego Fundacji.

Dokument otrzymany przez Fundację potwierdza, że było pięć lądowań samolotu Gulfstream o numerze N379P, tak zwanego Guantanamo Express, i jedno lądowanie samolotu o numerach N313P. Wszystkie przeloty odbywały się z Kabulu i Rabatu. Wiadomo, że znajdowały się tam miejsca przetrzymywania więźniów CIA. Loty określane były jako "prywatne przeloty niekomercyjne". Organizowała je spółka Jeppesen DataPlan.

- Udało się nam uzyskać dowód, że przeloty odbywały się bez planu albo z planem, gdzie jako miejsce lądowania wskazywano Warszawę, a faktycznie lądowały w Szymanach. Samoloty miały status specjalny, łączący się z przywilejami takimi jak mniejsza kontrola na terytorium RP. Podawane nazwiska pilotów nie były ich prawdziwymi nazwiskami - wyliczała Pudzianowska.

Nadal nie ma danych, kto oprócz załogi był na pokładzie. I najważniejsze - czy jeśli samolotami przewożono więźniów, to czy byli przesłuchiwani na terenie naszego kraju.

Bodnar przypomniał, że pod koniec stycznia został opublikowany raport ONZ dotyczący programu przerzucania więźniów CIA do tajnych więzień. W części dotyczącej Polski sformułowano w nim przypuszczenie, że latach 2003-05 w Kiejkutach przetrzymywano osiem osób podejrzanych o terroryzm, w tym Chalida Szejka Mohammeda, a polskie władze powołały zespół agentów podporządkowanych Amerykanom i odpowiedzialnych tylko przed nimi. Sprawa "tajnych więzień CIA", które miały znajdować się również w Polsce, zaczęła się w 2006 r. od publikacji w "Washington Post". W 2007 r. komisja Parlamentu Europejskiego orzekła, że więzienia były. Nie przedstawiła jednak dowodów. Polskie władze od początku temu zaprzeczały, przyznając tylko, że przyjmowano u nas loty CIA. Pojawiła się wtedy interpretacja, że sprawa więzień w Europie Wschodniej może być kontrolowanym przeciekiem ze strony amerykańskich służb specjalnych. Miał on odwrócić uwagę od prawdziwych miejsc przetrzymywania terrorystów i rozłożyć na kraje sojusznicze odpowiedzialność za nielegalne działania wobec zatrzymywanych.

W sierpniu 2008 r. polska prokuratura wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić, czy w 2003 r. nie doszło do złamania prawa przez urzędników, którzy zezwalali na lądowania samolotów CIA. Trwa ono do dzisiaj. Przesłuchano w nim b. premierów (m.in. Leszka Millera i Kazimierza Marcinkiewicza) oraz szefów służb specjalnych. Część z nich nie została zwolniona z tajemnicy państwowej nawet przed prokuratorem. Nowe dowody potwierdzające istnienie więzień nie są znane.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego