http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komisja hazardowa #26. Świadek pozywa śledczego

Agata Kondzińska
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 16:29

Nie byłem autorem ustawy hazardowej - Grzegorz Maj, były pracownik Totalizatora Sportowego zaprzeczył we wtorek przed komisją śledczą medialnym doniesieniom, i zapowiedział pozew do sądu przeciw Jarosławowi Urbaniakowi, śledczemu z PO za insynuację, jakoby działał na rzecz amerykańskiej spółki G-Tech. I powtarzał: Nikt nam nie kazał pisać ustaw, nikt niczego nie żądał.

SERWISY
Maj zaczął od swobodnej wypowiedzi, w której od razu stwierdził, że to, co dziś się o nim pisze, to pomówienia, których na pewno nie pozostawi bez konsekwencji. Maj pracował w Totalizatorze Sportowym od połowy maja 2006 do kwietnia 2007 roku. - Nie byłem autorem ustawy z czerwca 2006 roku, chociażby z tego względu, że w Totalizatorze byłem zaledwie od miesiąca.

Chodzi o projekt, który w lipcu 2006 roku Anna Cendrowska i Krzysztof Jurgiel dali Przemysławowi Gosiewskiemu prosząc, by szedł przez klub parlamentarny, a nie rząd, bo departament gier w ministerstwie finansów "był uwikłany".

- Powodem zaangażowania Totalizatora w 2006 roku w prace nad ustawą było dramatyczne pogorszenie sytuacji spółki - mówił Maj. I podał dane: W 2003 roku Totalizator miał połowę udziału w rynku, dwa lata później już tylko 35 proc., potem było jeszcze gorzej.

W październiku 2006 roku Zyta Gilowska powołała zespół do opracowania nowelizacji ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. Maj trafił o niego jako przedstawiciel Totalizatora. - Zgłoszenie Totalizatora wynikało z tego, że jako spółka skarbu państwa na rynku hazardowym posiadał niezbędną wiedzę - zeznał Maj. - Prace trwały od listopada 2006 do połowy marca 2007 roku, często pracowaliśmy po 16-20 godzin na dobę. A prace nasze miały więcej niż przejrzysty charakter. Informowałem zarząd Totalizatora po każdych obradach o ich przebiegu i ustaleniach. Każda propozycja z prac zespołu była korzystna dla skarbu państwa.

Napięcie w komisji pojawiło się gdy Grzegorz Maj zapowiedział pozew przeciwko Jarosławowi Urbaniakowi. - Zapraszam pana na salę sądową, pan mnie obraża i insynuuje - stwierdził. I wyliczył, że w mediach pojawiają się oszczerstwa na jego temat:
- że przy wsparciu Przemysława Gosiewskiego pisał ustawę hazardową,
- że był jej autorem,
- że zamykał usta urzędnikom ministerstwa finansów, co napisano w analizie CBA. - Żadne z tych zdań nie jest prawdziwe - powiedział Maj.

W przerwie tłumaczył dziennikarzom, że właśnie za to m.in. zamierza pozwać śledczego Urbaniaka. - Za powtarzany zwrot, że w kontekście afery hazardowej mnie nie trzeba przedstawiać, za ciągłe insynuacje i pomówienia - wyjaśnił. Urabniakowi zarzucił: - Pan od początku tej komisji używa określeń obraźliwych wobec mnie, ja nie żyję w próżni, żyję w małej społeczności.

Urbaniak pozwem się nie przejął. - Nazwisko Maja przewija się w dokumentach, które ma komisja, mogłem je wymieniać - stwierdził.

Śledczy próbowali dowiedzieć się czy Maj zna szczegóły umowy między Totalizatorem, a firmą G-tech. Ten jednak niewiele im powiedział twierdząc, że jej nie poznał, bo nie miał certyfikatu dostępu do informacji tajnej, a taką klauzulę miała umowa.

Maj przyznał, że odszedł z Totalizatora, bo jego misja tam się skończyła. Został wówczas doradcą ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Doradzał w kwestii dostępności do zawodów prawniczych. Jednocześnie przyznał, że nigdy z nim osobiście nie rozmawiał.

Na koniec wygłosił mowę, prawie agitację, tłumaczącą jego zaangażowanie: - Chcę pokazać, że można nie siedzieć przed telewizorem albo z kolegami przy piwie, wierzę, że można zmienić rzeczywistość, angażuję się społecznie, za co nie biorę pieniędzy. I powtarzam: Nikt nam nie kazał pisać ustaw, nikt niczego nie żądał.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego