Od zera budował polską politykę zagraniczną. Był szefem dyplomacji w rządach Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego, Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej. Realizował koncepcję nowego początku w stosunkach polsko-niemieckich premiera Mazowieckiego. Uzyskał potwierdzenie polskich granic na Zachodzie. Wypisał nas z Układu Warszawskiego. To za jego czasu zaczęły się negocjacje z Unią i NATO, zaś Trójkąt Weimarski łączący Polskę, Niemcy i Francję to jego dzieło - i zaprzyjaźnionego z nim ówczesnego szefa niemieckiej dyplomacji Hansa-Dietricha Genschera.



4 września 1989 r. usłyszał od Mazowieckiego słowa "proponuję panu stanowisko ministra". Wił się, wskazywał godniejszych kandydatów. Premier nie chciał ustąpić. PZPR domagała się wówczas swojego szefa dyplomacji. By wyrwać komunistom to stanowisko Mazowiecki potrzebował kandydata, którego zaakceptuje prezydent Jaruzelski. A ten Skubiszewskiego znał. Profesor w drugiej połowie lat 80. zgodził się wejść do powołanej przez Jaruzelskiego Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa. Chciał w ten sposób wpływać na komunistyczne władze, by w obliczu coraz głębszego kryzysu PRL poszły na ustępstwa wobec opozycji. Wcześniej, w stanie wojennym Skubiszewski działał w prymasowskiej Radzie Społecznej. W "Solidarności" był zaś tylko szeregowym członkiem. Od lat 50 był związany z Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie studiował, a potem wykładał prawo międzynarodowe. Za potępienie antysemickich czystek i inwazji Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r. przez lata odmawiano mu profesury.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej