http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krzysztof Piesiewicz: Nigdy nie odzyskam spokoju

kid
2010-02-05, ostatnia aktualizacja 2010-02-05 20:58

- Staram się dojść do siebie, poukładać porozwalane klocki. Muszę to zrobić, bo to nie jest tylko moje życie ale życie mojego otoczenia, najbliższych. I ja to zrobię - mówił w wyemitowanym przez TVN 24 fragmencie wywiadu dla Religia.tv.

Senator Krzysztof Piesiewicz
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Senator Krzysztof Piesiewicz
Tym wywiadem senator przerywa wielodniowe milczenie. W grudniu "Super Express" opublikował na swojej stronie internetowej filmy, którymi Piesiewicz był szantażowany. Na jednym z nich ubrany w sukienkę senator siedzi przy stole, na którym znajduje się biały proszek - kokaina, jak twierdzą szantażyści. - To nie była kokaina, tylko lek, który sproszkowałem! - przekonywał Piesiewicz. Jednak zrezygnował z członkostwa w klubie PO, a prokuratura zarzuciła mu posiadanie narkotyków. W środę Senatorowie nie zgodzili się na uchylenie mu immunitetu.

- Nazwijmy to: kryminalny incydent, dokonany przez złych ludzi, bardzo pazernych, z ogromnym tupetem - mówi Piesiewicz.

Nie sprowokowany przez pana? - pyta prowadzący wywiad katolicki publicysta Szymon Hołownia.

- Nie, przecież me można dokonywać prowokacji przeciwko sobie. To była taka sytuacja, że ja spotkałem tę osobę dwa razy. Potem wszystko było przygotowywane bardzo precyzyjnie, przez cztery tygodnie - odpowiada senator.

I dodaje: - Czy mogę sobie coś zarzucić? Tak: naiwność, lekkomyślność. Ale ja kontaktuję się z tak ogromną ilością ludzi... To znaczy kontaktowałem się, bo teraz jestem kompletnie wyizolowany. Staram się dojść do siebie, poukładać klocki porozwalane. Muszę to zrobić, bo to nie tylko jest moje życie, ale życie mojego otoczenia, najbliższych. I ja to zrobię.

Ma pan siłę?

- Muszę mieć siłę. Wiem jedno, że nigdy nie wyrządziłem nikomu żadnej krzywdy. Zawsze wszystko co robiłem było intuicyjne, instynktowne...

Kim pan teraz będzie. politykiem już pewnie nie... Artystą?

- Zobaczymy kim będę - odpowiedział senator. - Czekam spokojnie na to, żeby opadł kurz medialnego ukłucia. Jest pytanie kim ja już nie chcę być. Ale na to jeszcze nie potrafię odpowiedzieć.

- Kiedy pan odpocznie, kiedy pan znajdzie spokój? - pytał Hołownia.

- Nigdy.



Całą rozmowę można będzie zobaczyć w niedzielę o 13. w kanale Religia.tv

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 99 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':