Przemysław Poznański: Początek tego roku miał być przełomowy dla polskiej e-administracji. Minęła połowa stycznia...
Witold Drożdż*: ...I wszystko jest na jak najlepszej drodze. Kilka dni temu, 8 stycznia, Sejm jednogłośnie przyjął ustawę o informatyzacji. Ta jednomyślność posłów szczególnie cieszy, bo pokazuje, że budowa elektronicznej administracji przebiega dziś z dala od zgiełku bieżącej polityki. Teraz ustawa trafi do Senatu, a następnie na biurko prezydenta. Uwzględniając trzymiesięczne vacatio legis, ustawa mogłaby wejść w życie pod koniec maja br. Następnego dnia po wejściu w życie ustawy ogłosimy rozporządzenie, które wprowadzi tzw. profil zaufany, czyli darmowe narzędzie dedykowane obywatelom do komunikacji z podmiotami publicznymi - w tym z całą administracją publiczną. Profil zaufany będzie dostępny dla każdego obywatela, który zarejestruje się poprzez internet na elektronicznej Platformie Usług Administracji Publicznej (ePUAP), a następnie uda się (tylko raz) do wybranego urzędu w celu potwierdzenia tożsamości. Od tej pory, bez konieczności posiadania dodatkowego podpisu elektronicznego, będzie mógł załatwiać zdalnie sprawy urzędowe, korzystając z profilu zaufanego, czyli w praktyce za pomocą loginu i hasła do platformy ePUAP. Już dziś można załatwić na ePUAP kilkadziesiąt spraw urzędowych udostępnionych w Katalogu Usług Publicznych Platformy, jednak aby z nich skorzystać, trzeba posłużyć się tzw. kwalifikowanym i płatnym podpisem elektronicznym. Dzięki darmowemu profilowi zaufanemu ta niedogodność zniknie, tym samym dostępność e-administracji wzrośnie, a wraz z popytem powinna też wzrosnąć jakość i liczba e-usług.
Obiecał pan we wrześniu w rozmowie z "Gazetą", że na początek takich spraw będzie ponad sto. Podtrzymuje pan to?
- Tak. Już dostępnych jest kilkanaście nowych usług, około czterdziestu kolejnych jest testowanych w samorządach oraz urzędach wojewódzkich, a następnych kilkanaście jest w końcowej fazie przygotowań do testów. Z pewnością zdążymy z pakietem usług na czas, choć szeroko promować będziemy e-usługi dopiero po wejściu w życie ustawy. Nie chcemy, by ktoś zachęcony przez nas, teraz próbując załatwić sprawy przez ePUAP, zniechęcił się, bo nic nie załatwi bez kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Równolegle pracujemy również nad aspektami prawno-organizacyjnymi udostępniania usług. Rzecz w tym, by zapewnić łatwy i skuteczny mechanizm aktualizacji e-formularzy oraz ich elektronicznych wzorów, czyli szablonów publikowanych w Centralnym Repozytorium Wzorów Pism i Dokumentów zamieszczonym w ePUAP. Udostępniając taki swoisty "pakiet startowy", chcemy na początek "naoliwić" e-administrację, ale potem o działanie poszczególnych usług muszą już dbać ci, którzy są gospodarzami poszczególnych aktów prawnych skutkujących koniecznością kontaktu z administracją według określonej procedury.
Jest jeszcze jeden element - wdrażając usługi elektroniczne, za każdym razem zadajemy sobie pytanie, czy informatyzowana usługa funkcjonuje dotychczas w racjonalny sposób. Nie ma bowiem sensu informatyzować zbędnych procedur i złego prawa.
Dobrym przykładem jest kwestia przerejestrowywania samochodu za każdym razem, gdy zmieniamy miejsce zamieszkania. Wydaje się, iż jest to przepis anachroniczny i pewnie prędzej zarekomendujemy zmianę przepisów w tym zakresie, niż zinformatyzujemy taką procedurę.
- Tak będzie się też działo z innymi usługami, które okażą się nieżyciowe, np. z różnego rodzaju zaświadczeniami o niezaleganiu ze składkami czy podatkami. Docelowo takie dokumenty powinny być uzyskiwane przez urzędy w toku załatwiania spraw za zgodą zainteresowanego, ale bez jego bezpośredniego zaangażowania. Nie tylko informatyzujemy, ale przede wszystkim upraszczamy procesy administracyjne, a z punktu widzenia obywatela - załatwianie spraw urzędowych.
Z przygotowanych przez was elektronicznych formularzy nikt nie skorzysta, dopóki poszczególne gminy nie wdrożą danej e-usługi u siebie. Gminy są na to przygotowane?
- Przygotowaliśmy tzw. instalator usług, czyli narzędzie pozwalające każdemu urzędowi, nawet w bardzo małej gminie, pobrać od nas dowolny formularz i zaoferować go swoim mieszkańcom. Oferujemy przy tym bezpłatne wsparcie techniczne, zespół wspierający urzędy telefonicznie oraz e-mailowo. Oczywiście urzędy, w tym gminne, mogą udostępniać usługi również za pomocą własnych rozwiązań, a także budować swoje systemy umożliwiające załatwianie spraw w postaci elektronicznej zintegrowane z platformą rządową ePUAP.
Cały czas mówimy o urzędach - czy to skarbowych, czy gminnych. A wdrożenie e-usług najbardziej potrzebne jest w służbie zdrowia.
- To prawda. O ile w przypadku fiskusa, ZUS-u czy urzędów gminnych informatyzowanie administracji usprawni działającą już współpracę obywatela z urzędem, o tyle w przypadku służby zdrowia informatyzacja jest bodaj najważniejszą potrzebą chwili. I jest to bez wątpienia największe wyzwanie dla e-administracji związane z konkretnymi korzyściami finansowymi dla budżetu państwa. Celem jest powstanie narzędzi umożliwiających weryfikację danych, takich jak liczba pacjentów, rodzaj wykonanych usług medycznych czy przepisanych i wydanych leków.
Wszyscy od lat się zgadzają, że bez uszczelnienia systemu finansowania służby zdrowia nie powiedzie się żaden model reformy systemu. A tego systemu uszczelnić się nie da bez narzędzi informatycznych.
Kiedy doczekamy się tak działającej służby zdrowia?
- Dopiero po 2013 r. Resort zdrowia szczegółowo już zaplanował projekt, choć należy pamiętać, że będzie to największe przedsięwzięcie teleinformatyczne w Polsce oraz jedno z największych w Europie. Sama jego akceptacja przez Komisję Europejską trwała długie miesiące, m.in. ze względu na jego wartość (blisko 800 mln zł, z czego 85 proc. pokrywają środki unijne) czy zagadnienia organizacyjne. Czeka nas bowiem budowa wielu współpracujących ze sobą aplikacji i rejestrów - lekarzy, leków, chorób i pacjentów.
Niezależnie od napotykanych trudności w tym niełatwym projekcie należy go zrealizować. Przez kilkanaście ostatnich lat mówiło się o tym, że trzeba zbudować słynny już rejestr usług medycznych i jak dotąd się nie udało. Teraz mamy unijne środki, które musimy wydać do 2015 r., a wszelkie przetargi zakończyć do 2013. Koledzy z resortu zdrowia tak zarządzają harmonogramem prac, aby w 2013 r. zdecydowana większość elementów już działała. Być może wcześniej - przed 2013 r. - wybrani pacjenci w ramach pilotażu skorzystają już z tego nowoczesnego systemu.
Na ile informatyzacja uszczelni system?
- Mogę tylko powiedzieć, że już w pierwszym roku działania kompletnego systemu e-zdrowia mogą zwrócić się koszty nawet całego projektu! To, iż obecny szef MSWiA Jerzy Miller był swego czasu prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia, jest dodatkową gwarancją, że projekt realizowany przez ministra zdrowia będzie cieszył się szczególnym wsparciem.
Elementem sprawnej e-administracji są dowody osobiste z podpisem elektronicznym.
- Jak najbardziej, to istotny, żeby nie powiedzieć kluczowy element całej e-układanki. Zaczniemy je sukcesywnie wydawać od 1 stycznia 2011 r., w związku z upływem dziesięcioletniego terminu ważności pierwszych dowodów wydanych w 2001 r. Będą zawierały czip i zdjęcie, ale nie będzie na nim odcisków palców. Najważniejsze jednak jest to, że zastosowanie dowodu zostanie rozszerzone. Dowód został zaprojektowany tak, aby mógł zastępować wiele innych dokumentów. Jeśli dziś legitymacja szkolna uprawnia do ulgi, to zgodnie z decyzją rządu wkrótce wystarczającym dokumentem potwierdzającym takie prawo będzie właśnie dowód osobisty, który zgodnie z obowiązującymi przepisami wydawać można także osobom przed 18. rokiem życia.
Resort zdrowia już postanowił, że nie będzie wydawał elektronicznych kart zdrowia, które miały zastąpić legitymacje ubezpieczeniowe. Bo po co wydawać dwie karty o podobnych funkcjonalnościach.
Czy to bezpieczne, by czip w dowodzie zawierał tyle danych?
- Mikroprocesor nie będzie zawierał dodatkowych danych poza danymi identyfikacyjnymi (imię, nazwisko, PESEL, nr dowodu). Pozostałe dane obywatela będą - a często już są - gromadzone w odpowiednich rejestrach i systemach prowadzonych przez upoważnione do tego instytucje. Dowód będzie swoistym kluczem, który uprawnionym osobom pozwoli do tych danych dotrzeć. Generalna zasada jest taka: urzędnik, prosząc o okazanie dowodu, nie dowie się niczego ponad to, do czego jest uprawniony w celu załatwienia danej sprawy, a informacje, do których uzyska dostęp, są lub będą zawarte w odpowiednim rejestrze, a nie w dowodzie. Nie ma mowy więc o zagrożeniu związanym z "czipem na dowodzie".
Z dowodu zniknie adres zameldowania, ale sam obowiązek meldunkowy - tak często krytykowany - pozostanie.
- Nad ustawą, która miała znieść ten obowiązek, sejmowa podkomisja pracowała od listopada 2008. W pierwotnym projekcie rządowym planowaliśmy w pierwszym etapie zastąpić obowiązek meldunkowy prostą procedurą rejestracji miejsca pobytu, a po 2013 r. znieść i ten wymóg. Decyzją posłów obowiązek meldunkowy zostaje jednak do 2013 r. Posłowie uznali, że projektowane zmiany mogą spowodować obawy właścicieli lokali. To jednak stan na dziś, bo prace trwają.
Nawet jednak przyjęcie projektu z uwzględnieniem poprawek dotychczas zgłoszonych przez posłów oznacza postęp. Zniesione zostaną czasowe meldunki, np. podczas pobytu na wakacjach. To relikt PRL-u, a obowiązku tego i tak mało kto przestrzegał. Radykalnie upraszczamy procedurę meldunkową - zamiast podawać ponad 20 danych, podamy tylko od 5 do 10. Poza tym zameldowanie w nowym miejscu będzie powiązane z wymeldowaniem. Dotychczas musiał się pan wymeldować w Poznaniu czy Łodzi, by zameldować się w Warszawie. Teraz zamelduje się pan w Warszawie, a urząd załatwi resztę i wymelduje pana z poprzedniego miejsca. Zniesiona zostaje też sankcja karna za niedopełnienie obowiązku meldunkowego.
Mamy także plany związane z wdrożeniem takich funkcjonalności, aby zameldowanie odbywało się drogą elektroniczną. Do tego jednak jest potrzebne prawne zrównanie skanu dokumentu z oryginałem. Wówczas wystarczyłoby oświadczenie osoby przesyłającej dokument zeskanowany, że jest on zgodny z oryginalnym. Pracujemy nad tym rozwiązaniem wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości, aby tym samym ułatwić wszelkie czynności, w których załatwieniu w sposób elektroniczny przeszkadza konieczność złożenia oryginału dokumentu (np. w tym konkretnym przypadku aktu notarialnego lub odpisu orzeczenia sądowego). Choć to i tak faza przejściowa, bo docelowo upoważniony przez obywatela urzędnik po prostu sięgnie do odpowiedniej księgi wieczystej dostępnej w systemie stworzonym przez ministra sprawiedliwości i będzie miał dostęp do wszystkich niezbędnych danych. Taki model to docelowy model funkcjonowania administracji, którego podstawy zostały zawarte w nowelizowanej ustawie o informatyzacji.
Proszę też zwrócić uwagę na dwa zdarzenia, którymi rozpoczęliśmy ten rok: po pierwsze, resort sprawiedliwości uruchomił e-sąd realizujący tysiące spraw w zakresie postępowań upominawczych, po drugie, Rządowe Centrum Legislacji udostępniło przez internet Dzienniki Urzędowe i Monitory Polskie. To jest faktyczna realizacja planu budowy elektronicznej administracji, czyli administracji bardziej otwartej i nowoczesnej.
Rozmawiał Przemysław Poznański
*Witold Drożdż - wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, absolwent prawa i stosunków międzynarodowych. Zanim trafił do ministerstwa, pracował w branży finansowej i telekomunikacyjnej. Przewodniczący rządowego zespołu Polska Cyfrowa.
Źródło: Gazeta Wyborcza