Pragniesz sukcesu w biznesie? Więc zaoszczędzę ci czasu, którego z pewnością nie masz. Wszystkie poradniki na ten temat można sprowadzić do dwóch rad: trzeba robić coś "naj" albo robić to, czego nie robi nikt inny. Tak jak Leopold Płowiecki, który na wszelki wypadek zastosował się do obu tych rad. Kilka dobrze skalkulowanych przedsięwzięć i oto efekt - ewidentny biznesowy sukces Tak właśnie myślałem, idąc na spotkanie do warszawskiego hotelu Bristol. I co? Myliłem się. Nie co do skutków, ale co do metod. Po długiej rozmowie z "królem kateterów", jak go nazwałem na własny użytek, zwątpiłem w większość podręcznikowych rad. Owszem, krzywdy nie wyrządzą, ale też niczego nie gwarantują. Bo? Zbyt wiele zależy od przypadku i szczęścia.

Osobowym do małżeństwa

Ciekawe, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby pewnego dnia nie wsiadł do pociągu relacji Kraków - Warszawa albo wybrał inny wagon, albo usiadł w innym miejscu, albo zamiast "Damy kameliowej" Aleksandra Dumasa wyciągnął książkę innego autora. Bo wtedy mógłby nie zwrócić uwagi siedzącej naprzeciwko eleganckiej kobiety, jak się okazało - Francuzki. Efektem przygodnej znajomości było małżeństwo i emigracja naszego bohatera w 1971 r.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej