"Kim jest ten facet obok Tomasza Nałęcza?" - to jeden z najnowszych dowcipów politycznych. Polityk SdPl na billboardzie z hasłem "Gdyby uwierzył w sondaże, nie zostałby prezydentem" pojawia się w towarzystwie... Baracka Obamy.

- Nie udaję, że jestem jak Obama. Chcę w ten sposób popularyzować amerykański pomysł prawyborów. Gdyby w USA jak w Polsce o kandydatach na prezydenta decydowały aparaty partyjne, to kandydatem demokratów byłaby Hillary Clinton, a nie Obama - tłumaczy nam Nałęcz.

Jego zdaniem prawybory są szansą dla środowisk centrowych i lewicowych. - Zamiast się zagryzać, powinny zjednoczyć się wokół kandydata, który w prawyborach uzyskałby największe poparcie ludzi i mógłby zawalczyć z Lechem Kaczyńskim czy Donaldem Tuskiem.

JFK z lewicy, dla przyjaciół Jurek

- Prawybory na lewicy już się odbyły w czasie wyborów europejskich. Wyborcy zaufali SLD, a nie SdPl Marka Borowskiego czy Tomasza Nałęcza - odpowiada rzecznik SLD Tomasz Kalita.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej