Typowa sytuacja wygląda następująco. 63-letnia pani wraca z zakupami do domu. Humor dopisuje, bo zakupy się udały. Nieco ponad godzinę temu, a więc tuż przed wyjściem do sklepu, była w toalecie. Wjazd windą na górę, włożenie klucza w zamek... i katastrofa. W momencie przekręcania klucza pojawia się tak silne parcie na pęcherz, że zanim kobieta dociera do łazienki, zdąży uronić całkiem sporą ilość moczu.

I drugi scenariusz. 54-letnią -zdrową, aktywną panią od jakiegoś czasu męczy poranny, suchy kaszel.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej