Straciłeś pracę? Szef obciął ci pensję? Zachorowałeś i wydajesz fortunę na leki? Efekt jest zawsze taki sam: ogromna dziura w domowym budżecie. A do tego kłopoty ze spłatą rat kredytów zaciągniętych w lepszych czasach, gdy wydawało się, że problemy finansowe ci nie grożą.

Jeśli wpadłeś w takie tarapaty, to wiedz, że nie jesteś jedyny - podobne problemy ma co najmniej 1,5 mln Polaków. Od razu zawiadom bank, że nie masz pieniędzy na spłatę długów. Zaproponuj kilkumiesięczne odroczenie w spłacie kapitału (może bank pozwoli ci przynajmniej przez jakiś czas spłacać tylko odsetki). Bank nie musi się zgodzić, ale spróbować warto.

A jeśli się nie uda? Niestety, coraz częściej banki w ogóle nie zajmują się klientami, którzy mają kłopoty ze spłacaniem rat, tylko z marszu sprzedają takie kredyty funduszom windykacyjnym. Bankowcy wychodzą z założenia, że skoro klient przestał...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.