Leszek Baj: Wszyscy się cieszą - kryzys się powoli kończy. Ale Komisja Europejska w niedawnym raporcie ostrzega, że za kilkadziesiąt lat Europę może czekać katastrofa, wpadnięcie w spiralę zadłużenia...

Jan Rutkowski*: Obecny kryzys nakłada się na dramatyczną zmianę, która w Polsce będzie szczególnie silna, silniejsza niż w wielu innych krajach Unii Europejskiej. Chodzi o zmiany związane z demografią.

W ciągu jednego pokolenia - 25 lat - liczba ludzi w wieku produkcyjnym w Polsce spadnie o 15 proc. z 27 mln do 23 mln w 2035 r. Co ważne, liczba osób w wieku poprodukcyjnym wzrośnie o 65 proc.! To jest rewolucja demograficzna, która niesie bardzo poważne konsekwencje ekonomiczne. Obecnie stu pracowników utrzymuje 19 ludzi starszych, za 25 lat będzie utrzymywało 36 osób starszych. To ogromna zmiana, której konsekwencji sobie jeszcze nie uświadamiamy.

To wywróci do góry nogami nasze społeczeństwo?

- Nastąpi dramatyczna międzypokoleniowa walka o podział dochodu. To, że będzie mniej osób pracujących, spowoduje spadek tempa wzrostu dochodu narodowego. Wzrost dochodu na osobę będzie się dokonywał tylko poprzez większą wydajność pracy.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej