Ekonomiści
NBP co cztery miesiące publikują "Raport o inflacji" z projekcjami cen i PKB w kolejnych latach. W porównaniu z czerwcowymi szacunkami znacznie podnieśli prognozę wzrostu PKB w tym roku. Wtedy szacowali, że wyniesie on 0,4 proc., teraz - aż 1,3 proc. Głębszy, niż wcześniej przewidywali, ma być też spadek inflacji w 2010 r. Ceny wzrosną zaledwie o 1,5 proc. Dla porównania we wrześniu tego roku inflacja sięgała 3,4 proc. Według NBP wzrost gospodarczy w 2010 i 2011 r. mają w coraz większym stopniu napędzać inwestycje. W tempie powyżej 2 proc. ma też rosnąć konsumpcja.
- Taki wzrost konsumpcji będzie trudny do osiągnięcia, zwłaszcza że NBP przewiduje wzrost bezrobocia i wolniejszy wzrost płac - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. Płace urosną w przyszłym roku średnio o 1,6 proc.
W raporcie napisano, że "pogorszenie salda obrotów bieżących i kapitałowych oraz wzrost ryzyka fiskalnego związanego z utrzymującym się wysokim deficytem budżetowym oraz szybkim narastaniem długu publicznego przełożą się na deprecjację nominalnego kursu złotego od początku 2010 r.". - Nie pamiętam, żeby wcześniej bank centralny tak otwarcie wskazywał na możliwość osłabienia się złotego - mówi Borowski. Jego zdaniem może to oznaczać, że dla banku centralnego to właśnie kondycja finansów publicznych może być głównym przeciwwskazaniem do dalszego obniżania stóp procentowych.