W sierpniu 2008 roku deficyt wyniósł 9,9 mld funtów. Tegoroczny wynik to najgorszy sierpień w Wielkiej Brytanii, od kiedy zaczęto obliczać wielkość zadłużenia sektora publicznego, i trzeci najgorszy wynik miesięczny ogółem. Jednak jest niższy, niż spodziewali się analitycy - rynek oczekiwał, że deficyt sięgnie nawet 18 mld dol.
Zdaniem ekonomistów te dane pokazują, że politycy będą musieli zdecydować się na radykalne cięcia w wydatkach.
- W tygodniu zdominowanym przez spekulacje, jak szybko i o ile politycy ograniczą wydatki publiczne, publikowane dziś dane potwierdzają, że trzeba szybko sięgnąć po zdecydowane środki - mówi Richard Snook, główny ekonomista londyńskiej firmy doradczej Centre for Economics and Business Research.
- Mimo że gospodarka powoli wychodzi z recesji, mamy poważny problem z deficytem spowodowany głównie przez spadek przychodów z podatków - dodał Snook. Według ONS spadły one w sierpniu o 9,2 proc. - Będziemy jeszcze długo wracali do poziomu sprzed recesji - ostrzegł Snook.
Według Jonathana Loynesa, analityka Capital Economics, dane o tak wysokim deficycie oznaczają, że brytyjski minister finansów Alistair Darling nie trafił z prognozą całorocznego deficytu na poziomie 175 mld funtów.
- Przy takim tempie wzrostu zadłużenia całoroczny deficyt będzie wyższy od poziomu zakładanego przez Darlinga o jakieś 50 mld funtów - mówi Loynes.